POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 36 (2468) z dnia 2004-09-04; s. 32-34

Kraj / Prywatna lustracja

Piotr Pytlakowski

Heniek z twarzą Moniki

Służba Bezpieczeństwa PRL wiecznie żywa. Właśnie wybuchły kontrowersje wokół domniemanej współpracy z bezpieką kolejnego dawnego konspiracyjnego działacza. Dzisiaj lustrować może każdy na własną rękę, jeśli tylko otrzyma dostęp do akt SB. W gorszej sytuacji są ci, którym IPN dostępu odmawia.

Środowisko krakowskiego SKS (Studencki Komitet Solidarności – opozycyjna organizacja założona w latach 70.) wykryło wśród siebie nowego agenta SB. Pierwszym był „Ketman” – Leszek Maleszka, dziennikarz, drugim jest „Monika” – Henryk Karkosza, wydawca. Podczas dekonspirowania Maleszki dominowało poczucie szoku. Mówiono: każdy, ale nie Leszek. Przecież on był z nami od początku. Maleszka w czasie, kiedy powiązano go z pseudonimem Ketman (sam się zresztą do współpracy przyznał), był cenionym publicystą „Gazety Wyborczej”. Z jego opiniami należało się liczyć. Tym bardziej zabolało, że człowiek z takim autorytetem zdradził za pieniądze i w tej zdradzie wytrwał.

Wyjście z cienia agenta Karkoszy szoku już nie spowodowało. Henio, jak go nazywali znajomi, od paru ładnych już lat pracował na złą opinię. W podziemiu był wydawcą nielegalnych książek, po wyjściu na powierzchnię kontynuował działalność wydawniczą, ale już komercyjnie. Żył z tego. Gorzej mieli się autorzy, których dzieła wydawał. – Karkosza kręcił z forsą, zwlekał z&...