POLITYKA

środa, 21 listopada 2018

Polityka - nr 40 (2265) z dnia 2000-09-30; s. 102-106

Społeczeństwo / Ludzie

Piotr PytlakowskiIwona Kochanowska  [wsp.]Justyna Kapecka  [wsp.]

Historia pierwszych dam

Żony polityków wyszły z cienia

Jolanta Kwaśniewska zajęła pozycję nie – jak inne polskie prezydentowe, premierowe czy sekretarzowe – gdzieś z tyłu za swoim mężem, ale obok niego, a czasem nawet od frontu. Żony poprzednich przywódców były tylko tłem dla swoich małżonków. Obowiązywał model wodza-samotnika. Naród nie wiedział, jak wyglądały kobiety Bieruta, nie znał poglądów żony Gomułki, Gierka czy Jaruzelskiego.

W PRL obowiązywały standardy radzieckie. Miejsce żony przywódcy jest w domu. Na publicznym forum szef narodu występuje indywidualnie. Polskie tzw. pierwsze damy stosowały się do tej zasady. Na Zachodzie małżonki prezydentów zajmowały się działalnością charytatywną, zbierały datki na biednych, organizowały filantropijne bale. – U nas to było niemożliwe – uważa Andrzej Werblan, działacz i historyk PZPR – bo teoretycznie biednych nie było.

Na początku lat 60. żony polskich polityków obserwowały karierę Jackie Kennedy, małżonki prezydenta USA. Narzuciła nowy styl – młoda, piękna i zadbana, aktywnie udzielająca się publicznie. Sukces Johna Kennedy’ego w wyborach był po trosze jej zasługą. Nikt jednak nie oczekiwał, że polskie damy polityczne będą odgrywać jakąś pomocną rolę w rozwoju karier swych mężów, bo kampanie wyborcze nie były w PRL praktykowane.

Żony w mediach nie istniały. Wiodły swoje życie skromnie, na uboczu, w cieniu małżonków. Czy z domowego zacisza wywierały jakiś wpływ na wydarzenia, sugerowały swoim mężom ...