POLITYKA

Niedziela, 26 maja 2019

Polityka - nr 49 (2583) z dnia 2006-12-09; s. 52-53

Gospodarka

Piotr Stasiak

Hocki klocki

Za kilka miesięcy firma Lego skończy 75 lat. Najsłynniejsze klocki świata wciąż są jednym z najpopularniejszych prezentów gwiazdkowych. Ale ich duński producent musi stawić czoło inwazji elektronicznych cudeniek i Internetu, które zmieniły gust dzieci.

Podbiły świat, choć mają mniej niż 5 cm wzrostu. Plastikowe ludziki lego można kupić w sklepach w 130 krajach. Łącznie wyprodukowano ich ponad 4 mld. Taką populacją nie mogą się pochwalić Europa, USA i Chiny razem wzięte. Wszystkie figurki mają na twarzach charakterystyczny uśmiech. Ale jeszcze rok temu ani plastikowe ludki, ani szefowie firmy Lego nie mieli powodów do radości. Przez 6 kolejnych lat sprzedaż klocków spadała, a wraz z nią wyniki finansowe spółki. W 2004 r. straty przekroczyły 300 mln dol. Sprawa wyglądała poważnie. Producentowi kultowych klocków zajrzało w oczy bankructwo lub przejęcie przez konkurencję.

W Danii, gdzie Lego jest obiektem narodowej dumy i ma swoją gospodarczą wagę (zatrudnia ponad 5 tys. osób), byłby to spory stres. Firma zaczynała w 1932 r. jako warsztat stolarski w prowincjonalnej miejscowości Billund (do dziś znajduje się tam jej główna siedziba). Założył ją wraz z synem Ole Kirk Christiansen, z zawodu cieśla. Mieli produkować drabiny, deski do prasowania i drewniane zabawki dla dzieci. Szybko ...