POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 40 (2161) z dnia 1998-10-03; s. 24-25

Wydarzenia

Wojciech Eichelberger

Hydraulika seksu

W intymną sferę miłości wtargnęła Viagra. Niebieska tabletka w kształcie rombu jest nie tylko lekiem, lecz symbolem czasów, które nadeszły. Nazywana dziś cudem może stać się przekleństwem.

Viagra wyraża nie tylko męski szowinizm oparty na kulcie fallusa. Jej oddziaływanie dotyczy znacznie szerszego kontekstu społecznego i obyczajowego. Może także naruszyć równowagę biologiczną na Ziemi. Wprowadzenie jej na rynek jest kulminacją błędnej i aroganckiej filozofii współczesnej medycyny, w myśl której wolno nam robić wszystko bez zastanowienia i głębszej refleksji. Ktoś za nas myśli i uwalnia od wszelkiej odpowiedzialności. Pozwala żyć w sposób, który szkodzi nam samym i szkodzi światu, bo otrzymujemy leki, które mają nas rzekomo uchronić przed konsekwencjami własnej głupoty.

Taką filozofię współczesnej medycyny określa przede wszystkim lobby farmaceutyczne, które wie, że najlepiej sprzedaje się usuwanie objawów, bez zwracania uwagi na ich korzenie, które tkwią znacznie głębiej. Przed pięćdziesięcioma laty, wraz z początkiem ery antybiotyków postanowiono uczynić człowieka tworem niezniszczalnym i zdolnym do odparcia wszystkich zewnętrznych wrogów. Marzenie o życiu beztroskim, a zarazem zdrowym i szczęśliwym wydawało się realne. Dzięki chemii miało spełnić się odwieczne pragnienie ...