POLITYKA

Niedziela, 26 maja 2019

Polityka - nr 40 (2161) z dnia 1998-10-03; s. 26-29

Kraj

Piotr PytlakowskiJowita Flankowska  [wsp.]

Idą kasiarze

Zapowiada się rekordowy rok - do 22 września odnotowano 31 napadów na placówki bankowe. Nietypowych klientów łatwo poznać: na głowach kominiarki, a w dłoniach pistolety. Domagają się kredytów bezzwrotnych. W razie odmowy - strzelają.

Najświeższe wpisy do kronik policyjnych:

7 sierpnia - napad na oddział Powszechnego Banku Gospodarczego w Otwocku, łupem bandytów pada 167 tys. zł; 13 sierpnia - filia PBK w Ostrołęce, postrzelony strażnik, 150 tys. zł łupu; 17 września - Bank Spółdzielczy w Zalewie (woj. olsztyńskie), 54 tys. zł; 18 września - Bank Spółdzielczy w Lachowie (woj. łomżyńskie), 10 tys. zł; 22 września - Bank Spółdzielczy w Czarnej Dąbrówce (woj. słupskie), szacunkowy łup kilkadziesiąt tys. zł.

Przeważnie atakowane są małe placówki w niewielkich miejscowościach. Siedemdziesiąt procent ograbionych oddziałów bankowych nie posiadało ochroniarzy, było źle zabezpieczone, pozbawione strażników, monitoringu i z archaicznymi systemami alarmowymi.

Napad stulecia

W czasach PRL przestępcy działali z mniejszym rozmachem - banki były więc względnie bezpieczne. Częściej atakowano poczty: mała gotówka, ale i mniejsze ryzyko wpadki.

Mianem napadu stulecia ochrzczono dokonane w 1962 r. włamanie do oddziału NBP w ...