POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 30 (3220) z dnia 2019-07-24; s. 9

Ludzie i wydarzenia / Kraj

 (JW)

Idzie nowe w kinie

Patrząc z boku, wykreślenie, a potem przywrócenie czterech filmów rekomendowanych przez Zespół Selekcyjny do konkursu głównego 44. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni wygląda na farsę.

Środowisko potraktowało jednak to wydarzenie szalenie poważnie: jak zamach na swoją wolność. Wszystko dlatego, że złamana została reguła, na której opierało się zaufanie filmowców do władzy.

Poszło o „Interior” Marka Lechkiego, „Mowę ptaków” Xawerego Żuławskiego, „Supernovą” Bartosza Kruhlika i „Żużel” Doroty Kędzierzawskiej – filmy, których widzowie jeszcze nie widzieli. Twórców niszowych, niezależnych, z wyjątkiem młodego Żuławskiego apolitycznych. Pod pretekstem braku z ich strony należytego profesjonalizmu organizatorzy uznali, że lepiej, gdy ich miejsce zajmą „poważniejsi” – w domyśle nieobojętni dla władzy – filmowcy, których bezboleśnie utrącić się nie da.

Jeszcze na dzień przed ogłoszeniem kapitulacji Leszek Kopeć, dyrektor festiwalu, szedł w zaparte, twierdząc, że sprawa jest zamknięta i spierać się nie ma o co. Do wycofania z błędnej decyzji bez głośnych protestów całego środowiska by nie doszło. Złamanie zasady polegało na tym, że nie uszanowano gentlemen’s agreement zobowiązującej Komitet Organizacyjny do respektowania ośmiu pierwszych ...