POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 52 (3091) z dnia 2016-12-19; s. 127

Kultura / Kawiarnia Literacka

Jacek Dehnel

Igły pod choinką

W twardym jak prawo dżungli świecie felietonistów kalendarz ma znaczenie ogromne – i nie chodzi mi tylko o to, że termin oddania tekstu wisi jak miecz nad głową wystukującego te słowa, ale i o to, że są numery ważne i ważniejsze. Numerem zaś pośród wszystkich najważniejszym jest bożonarodzeniowy: gruby, przeglądany leniwie przez całą rodzinę podczas trawienia potraw wigilijnych oraz kulinarnych triumfów pierwszego i drugiego dnia świąt. A także, z przerwami, aż do sylwestra – bo przecież człowiek znużony przejedzeniem nie byłby w stanie przez ten tydzień przerobić nawet numeru zwykłej objętości, a co dopiero świątecznego.

Jest on zatem, jak sądzę, czytany raczej niedbale, ale mimo to z jakichś powodów uważa się, że felieton na Boże Narodzenie jest szczególnym honorem. Tymczasem jest to zadanie literacko wyjątkowo niezręczne. Felieton jako gatunek żywi się żółcią i jadem, bo na tych szkodliwych substancjach najlepiej rośnie jego esencja: złośliwe poczucie humoru. Przed Bożym Narodzeniem trzeba się tego ...

Jacek Dehnel – pisarz (m.in. powieści „Saturn”, „Lala”, „Matka Makryna”), poeta, tłumacz (Larkin, Verdins) i malarz. Zajmuje się zbieractwem i łowiectwem (gratów), prowadzi blog poświęcony międzywojennemu tabloidowi kryminalnemu „Tajny Detektyw”, nie prowadzi samochodu. Niedawno ukazała się jego nowa powieść „Krivoklat”.