POLITYKA

Niedziela, 16 czerwca 2019

Polityka - nr 16 (2855) z dnia 2012-04-18; s. 20-22

Polityka

Wawrzyniec Smoczyński

Ile Niemca w Polaku

Kryzys gospodarczy przyniósł niespodziewany skutek: Niemcom bliżej dziś do Polaków niż do Greków. Wielu wpływowych Niemców mówi, że Polska stała się krajem nordyckim, a Polacy upodobniają się do Niemców. Coś jest na rzeczy.

To był 20 gol Roberta Lewandowskiego w tym sezonie. 11 kwietnia polski napastnik strzelił piętą decydującą bramkę w meczu Borussii Dortmund z Bayernem Monachium – dzięki niej Borussia jest o krok od tytułu mistrza Bundesligi. Tym bardziej że trzy dni później Borussia w kolejnym ważnym meczu pokonała Schalke 2:1, a bramkę zdobył inny Polak Łukasz Piszczek. Niemieckie gazety piszą o polskich „królach Dortmundu”. Polscy fani piłki nożnej też się ucieszyli, a potem zasmucili, że trzeba niemieckiego trenera i niemieckiej ligi, by polscy piłkarze odnosili takie sukcesy.

Niejeden kibic z Dortmundu wrócił do pobliskiego Bochum i dużo poważniejszych zmartwień. Niemiecka gospodarka kwitnie, ale Zagłębie Ruhry, serce przemysłowych Niemiec, krwawi. Amerykańscy właściciele Opla właśnie zapowiedzieli, że fabryka w Bochum, druga po flagowym zakładzie w Rüsselsheim, ma zostać zamknięta, a produkcja przeniesiona przypuszczalnie do Gliwic. Billigstandort, tanie miejsce produkcji, tak nazywają Polskę robotnicy z Zagłębia Ruhry. Standort to w Niemczech rzecz święta, ale Polska od dawna nie jest już na tyle billig, by same koszty pracy przesądzały ...