POLITYKA

Sobota, 25 listopada 2017

Polityka - nr 7 (7) z dnia 2016-08-03; Ja My Oni. Poradnik Psychologiczny Polityki. Tom 23. Jak się dogadać; s. 28-29

JA. Myśleć, co się mówi (o sztuce porozumiewania się słowami)

Małgorzata Osowiecka

Im dziwniej, tym ciekawiej

Czym jest myślenie abstrakcyjne

Kiedy trzeba opisać trójkąt, z dużym prawdopodobieństwem wszyscy powiedzą, że to figura geometryczna, która ma trzy boki. A jak zdefiniować „miłość”? Jest to na pewno stan, uczucie do drugiej osoby, ale każdy opisze ją inaczej. Czym różnią się te dwa wyrazy i czemu z drugim jest większy kłopot? Trójkąt jest pojęciem konkretnym, czyli takim, które posiada skończoną liczbę cech, niezależnie od tego, czy jest czerwony czy seledynowy, drewniany czy papierowy. Miłość zaś to pojęcie abstrakcyjne – opisuje hipotetyczny stan psychiki człowieka. Nie ma konkretnego odpowiednika w świecie, jest w ludziach. Dzięki umysłowi człowiek rozpoznaje nie tylko konkretne rzeczy, lecz także abstrakcyjne stany, relacje, niedopowiedzenia (np. wiem, że ktoś jest z kimś w konflikcie, mimo że te osoby nie krzyczą na siebie w mojej obecności). Wyobraża sobie podróżowanie w czasie czy tworzenie sztuki.

Abstrakcyjne komunikaty służą temu, by przedstawić różnorodność świata wewnętrznego i złożoność człowieka. Ponieważ ludzie komunikują się za pomocą słów, wzbogacają język o nowe określenia na to, co czują, jak rozumieją świat i swoje w nim miejsce. Jedni mają z tym większy, a drudzy mniejszy kłopot.

Kto rozumie

Łatwość pojmowania pojęć abstrakcyjnych zależy przede wszystkim od wieku. Ta zdolność – obok umiejętności rozumienia relacji przyczynowo-skutkowych – wykształca się w pełni około 12. roku życia. Wiele znaczy też osobowość, w której znaczącą cechą jest domknięcie poznawcze oznaczające określony sposób odbioru rzeczywistości. Osoby z małym nasileniem tej cechy są otwarte na świat, lubią poznawać sądy innych ludzi, nie boją się nowości i częściej posługują się komunikatami wieloznacznymi. Nie jest dla nich problemem, jeśli np. rozmówca czegoś nie dopowie, pozostawiając im pole do własnej interpretacji. Tego nie lubią zaś osoby domknięte poznawczo. One lubią sądy czarno-białe, preferują konkretne informacje. Wielu psychologów zwraca także uwagę, że cechą, sprzyjającą rozumieniu abstrakcyjnych sądów, jest kreatywność. Osoby nią obdarzone mają niestereotypowe skojarzenia. Kiedy – zgodnie ze wskazówką psychologa prof. Edwarda Nęcki z książki „Trening twórczości” – osoba o niskiej kreatywności zostanie poproszona, aby powiedziała, w czym mężczyzna naukowiec jest podobny do przestępcy, wyśmieje ten pomysł i nie zastanowi się nad odpowiedzią. Człowiek kreatywny zacznie zaś wymyślać rozwiązania i będzie się przy tym dobrze bawił. I właśnie o to tutaj chodzi. Cech wspólnych uczonego i kryminalisty trudno się doszukać (mimo że Satoshi Kanazawa z Canterbury University dowodzi m.in., że uprawiający obie profesje osiągają szczyt możliwości w wieku ok. 30 lat). Ale przyjemnie spróbować.

Kto nie rozumie

Osoby z autyzmem lub z łagodniejszą formą autyzmu – zespołem Aspergera – mają z pojęciami wieloznacznymi kłopot. Trudności sprawia im bowiem odróżnienie, co jest abstrakcją, a co konkretem oraz zrozumienie wypowiedzi, kiedy jej znaczenie zależy od kontekstu i intonacji. Nie zauważą zatem ironii w zdaniu „No, wyglądam doskonale” wypowiedzianym przez kobietę, która ma nos czerwony od kataru. Dowcipy przyjmą na serio, nie odczytują ich ukrytego, metaforycznego znaczenia. Źródeł tych problemów doszukuje się najczęściej w sztywności myślenia osób dotkniętych autyzmem. Rzeczywiście cechują się one małą podatnością na zmiany i brakiem spontaniczności. To swoiste domknięcie poznawcze, tyle że nie ideologiczne, a będące konsekwencją np. niedotlenienia przy porodzie, infekcji czy chorób metabolicznych. Są jednak badania, które pokazują, że autystycy myślą abstrakcyjnie, tyle że w sposób odbiegający od tego, w jaki robią to ludzie zdrowi. Nira Mashal i Anat Kasirer z izraelskiego Bar-Ilan University dowiedli, że o ile osoby z autyzmem mają kłopot z rozumieniem metafor potocznych, np. „czas to pieniądz” czy „drzewo rodzinne”, świetnie sobie radzą np. metaforami poetyckimi, które są trudne do zrozumienia dla przeciętnego odbiorcy. To zaś utrudnia im komunikację z otoczeniem.

Problem z abstrakcyjnym myśleniem mają również aleksytymicy. To zaburzenie jest nazywane emocjonalnym analfabetyzmem. Cierpiące na nie osoby, które nie potrafiąc odróżnić pobudzenia emocjonalnego, wszystkie swoje stany tłumaczą fizjologią. Nie są w stanie nazywać, rozumieć i wyrażać własnych uczuć. Odczuwają np. strach, ale nie skupiają się na nim, tylko na gęsiej skórce, która pojawia się na ich rękach. Tłumaczą ją zaś choćby chłodem, a nie emocją, nie potrafią zatem jej nazwać.

O tym, czy człowiek niedotknięty żadnym schorzeniem potrafi myśleć abstrakcyjnie, decyduje rodzina pochodzenia i środowisko, w którym w młodym wieku przebywa. Może się zdarzyć, że ktoś osobowościowo twórczy i otwarty wśród osób bardzo konkretnych nie rozwinie swoich możliwości.

Jak trenować umysł

Każ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]