POLITYKA

Wtorek, 23 lipca 2019

Polityka - nr 6 (2691) z dnia 2009-02-07; s. 9

Flesz. Ludzie i wydarzenia / Kraj. Komentarz

Paweł Tarnowski

Imadło, piła, obcęgi

Rząd długo zaprzeczał, że polską gospodarkę kryzys stulecia mocno zaboli, ale w końcu się poddał. Najpierw premier wypalił, że produkt krajowy brutto (PKB) wzrośnie w tym roku najpewniej tylko o 1,7 proc. (ze wstępnych szacunków wynika, że w ubiegłym było to jeszcze 4,8 proc., a oficjalne założenia budżetowe to nadal 3,7 proc.). Chwilę potem zaczęło się ekspresowe „strzyżenie resortów”. W szokującym tempie pięciu dni ministrowie mieli znaleźć 17 mld zł oszczędności, o które w 2009 r., być może, trzeba będzie obciąć wydatki. Na tyle właśnie minister finansów wycenił spadek dochodów państwa wynikający z leniwie rosnącej produkcji, sprzedaży, słabnącego eksportu i wreszcie ze wzrostu bezrobocia. Ważne, że na większe pożyczki i powiększanie budżetowego deficytu – co dzisiaj w świecie niemal powszechne, choć niekoniecznie słuszne – przystać nie chce. Konsekwentnie uważa, że na ten politycznie najłatwiejszy zabieg nas nie stać. Donald Tusk to nie baron Münchhausen. Za włosy ani siebie, ani ...