POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 27 (2511) z dnia 2005-07-09; s. 36-38

Gospodarka / Spółka pod ochroną

Małgorzata Pietras-Bogusz

Impelium

Akcesja Polski do Unii Europejskiej miała uciąć nieuczciwe przywileje, jakimi przez lata cieszyli się pracodawcy zatrudniający osoby niepełnosprawne. Nic z tego. Wygląda na to, że władze jednej spółki za pomocą zakulisowych nacisków i politycznych powiązań doprowadziły do nowelizacji rządowych przepisów na takie, które nadal gwarantują firmie zysk z państwowych dotacji.

Początek lat 90. Grzegorz Dzik i Józef Biegaj, świeżo upieczeni absolwenci Politechniki Wrocławskiej, zakładają zajmującą się sprzątaniem dwuosobową spółkę Impel. Wkrótce zaczynają świadczyć też usługi ochroniarskie. Kiedy w 1991 r. wchodzi w życie ustawa o zatrudnieniu i rehabilitacji zawodowej osób niepełnosprawnych, w Impelu pracują już pierwsi inwalidzi. W 1993 r. spółka uzyskuje status zakładu pracy chronionej. Na każdego pracującego inwalidę dostaje od państwa dotacje. Rok później w Impelu niepełnosprawnych jest już 50, w połowie lat 90. setki, wkrótce – tysiące osób.

Droga na szczyt

W ciągu 12 lat lokalna spółka przepoczwarza się w drugie co do wielkości prywatne polskie przedsiębiorstwo w branży usług ochroniarskich, porządkowych i cateringowych. Spośród 20 tys. pracowników blisko 8 tys. to niepełnosprawni. Roczne obroty przekraczają 550 mln zł, a listę najważniejszych spośród 2,5 tys. klientów otwierają państwowe kolosy: KGHM Polska Miedź SA, Grupa LOTOS, Orlen, Wrozamet SA, Elektrociepłownie ...

Zobacz także

Sprostowanie