POLITYKA

środa, 22 maja 2019

Polityka - nr 24 (2508) z dnia 2005-06-18; s. 88-89

Społeczeństwo / Ludzie / Mistrzowie wózka

Jarosław ArmatysMarta Poznańska

I kto tu jest królem?

Ten spór jest z pozoru techniczny: czy sportowy wózek inwalidzki jest tym samym co handbike – rower napędzany rękami? A tak naprawdę to twardy pojedynek starego mistrza i młodego wojownika.

W połowie czerwca Hamerlak wystartuje w Toronto, a pod koniec miesiąca w maratonie w Heidelbergu. Król wybiera się na kilka miesięcy do USA. Chce wystartować w maratonach w Chicago, Waszyngtonie i w Nowym Jorku. Prestiżowe imprezy, światowa czołówka. W Polsce nie można dzisiaj wiele wygrać. Dawniej, w latach 90. nagrody wynosiły po kilka, nawet 10 tys. zł. W tym roku Hamerlak, zwycięzca wrocławskiego maratonu, dostał 1 tys. zł, od czego musiał jeszcze zapłacić podatek. Więc Hamerlak i Król koncentrują się teraz na międzynarodowych startach. I na tym, żeby się raczej na szosie nie spotkać.

Samotne Franki

– Król nie potrafi pogodzić się z tym, że jego pięć minut już minęło – mówi Tomasz Hamerlak, 29-letni mistrz wózka. – Doradzałem trenerowi Tomka, co ma zrobić, żeby jego zawodnik zdobył paraolimpijski medal. Zdobył, ale kto to dzisiaj pamięta – mówi Bogdan Król, 50-letni zawodnik. Obchodzi w tym roku 20-lecie kariery sportowej. Obie, sparaliżowane od 25 lat, nogi (wypadek – złamanie kręgosł...