POLITYKA

Sobota, 19 stycznia 2019

Polityka - nr 2 (3193) z dnia 2019-01-09; s. 38-39

Rynek

Cezary Kowanda

Indeks cnoty i grzechu

Coraz więcej inwestorów chce nie tylko zarabiać, ale też lokować pieniądze w zgodzie ze swoimi przekonaniami. Omijani są zwłaszcza najwięksi, niszczący planetę truciciele. Dla gigantów energetycznych, w tym także polskich, to zła wiadomość.

Państwowy, norweski fundusz emerytalny ma zapewnić dostatnie życie mieszkańcom tego kraju także wtedy, gdy wyczerpią się miejscowe zasoby ropy i gazu. Od lat zarządza przychodami ze sprzedaży tych surowców, a jego majątek liczy już prawie bilion dolarów. Podstawowy cel to oczywiście maksymalizacja zysków, ale nie za wszelką cenę. Fundusz ma także działać w sposób etyczny, a to oznacza, że w niektóre spółki nie wolno mu inwestować. Na czarnej, ciągle uzupełnianej, liście znalazły się firmy łamiące prawa pracownicze, zarabiające na produkcji i sprzedaży broni nuklearnej, papierosów czy węgla. To dlatego norweski fundusz nie inwestuje m.in. w akcje Jastrzębskiej Spółki Węglowej (JSW) i Polskiej Grupy Energetycznej (PGE). Trzecią czarną owcą z naszego kraju jest deweloper Atal. Jego podwykonawcy na niemal niewolniczych zasadach zatrudniali pracowników z Korei Północnej. Czy tak ostre standardy opłacają się Norwegom?

Jak niedawno wyliczyli przedstawiciele megafunduszu, jego zyski z ostatnich 12 lat byłyby wyższe o 1,6 proc., niż gdyby norwescy ...