POLITYKA

Wtorek, 25 czerwca 2019

Polityka - nr 32 (3071) z dnia 2016-08-03; s. 62-63

Historia

Tadeusz Olszański

Instrument doskonały

XI Igrzyska Olimpijskie w Berlinie w 1936 r. pokazały dobitnie, jak polityka zmieniała oblicze sportu.

Adolf Hitler nie znosił sportu, w życiu się z nim nie zetknął, nie uprawiał żadnej dyscypliny. Joseph Goebbels przekonał go jednak, że sport to złota żyła propagandy. I nie mylił się. Zarówno bowiem zimowe igrzyska w Garmisch-Partenkirchen, jak i letnie w Berlinie stały się w 1936 r. wielką demonstracją potęgi III Rzeszy, szykującej się do podboju świata.

Wśród tych, którzy ulegli czarowi faszyzmu i obietnicom przestrzegania reguł igrzysk, znalazł się również twórca idei wznowienia olimpiad, francuski baron Pierre de Coubertin. Mimo ostrzeżeń kilku przyjaciół z Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego nie dostrzegł pułapki. Może dlatego, że miał już siedemdziesiątkę na karku, był mocno schorowany i w dodatku znalazł się w trudnej sytuacji finansowej. Zmarł zresztą zaraz po berlińskich igrzyskach, w wieku 74 lat, na rok przed Anschlussem, kiedy Hitler przez włączenie Austrii do III Rzeszy (1938 r.) rozpoczął de facto podbój Europy.

MKOl przyznał Niemcom organizację kolejnych zimowych i letnich igrzysk olimpijskich na początku lat 30. jeszcze przed dojściem Hitlera do władzy. Berlin wybrano drogą korespondencyjną, bo sesję MKOl w Barcelonie pochłonęła (bezowocna zresztą) ...