POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 40 (2161) z dnia 1998-10-03; s. 36-37

Kraj

Janina Paradowska

Instytut Pamięci Ułomnej

Sejm uchwalił ustawę o utworzeniu Instytutu Pamięci Narodowej, której jednym z zasadniczych celów ma być udostępnienie do społecznego wglądu akt aparatu represji PRL. Ustawa została uchwalona w zasadzie w wersji zaproponowanej przez rząd. Wobec niej wszelkie dotychczasowe próby przeprowadzenia tzw. lustracji jawią się jako działania przyczynkarskie.

Główne przesłanie projektu sprowadza się do stwierdzenia: żadne bezprawne działania państwa przeciwko obywatelom nie mogą być chronione tajemnicą ani objęte zapomnieniem. Ma je zrealizować właśnie Instytut Pamięci Narodowej, pełniący trzy zasadnicze, choć nierówno traktowane funkcje: prokuratorską w zakresie ścigania zbrodni nazistowskich, komunistycznych i innych przestępstw przeciwko ludzkości; archiwum udostępniającego pokrzywdzonym wiedzę zgromadzoną przez aparat represji i funkcję edukacyjno-badawczą. Ta ostatnia jawi się jednak jako dodatek uzasadniający dość pompatyczną nazwę Instytut Pamięci Narodowej, podczas gdy tak naprawdę ma to być przede wszystkim instytut pamięci służby bezpieczeństwa.

Będzie to więc zapis zbrodni, zapewne ludzkiego heroizmu, ale także małości, cwaniactwa, kłamstwa, fałszerstwa. I nic tu nie będzie wartościowane. Tak naprawdę ostateczne słowo należeć będzie do materiałów "wytworzonych" (nie wiedzieć czemu tego fatalnego określenia ustawodawca nie zastępuje zwyczajnym słowem "sporządzone") przez funkcjonariuszy służby bezpieczeństwa. Minister Janusz Pałubicki mówi zresztą wyraźnie, że Instytut udostępni informacje, a nie prawdę. Tak więc ustawa, ...