POLITYKA

środa, 20 marca 2019

Polityka - nr 6 (3147) z dnia 2018-02-07; s. 98

Jerzy Jedlicki 1930-2018

Jacek Żakowski

Inteligent totalny

Z zawodu był historykiem. To proste. Ale, niestety, od kiedy słowo „historyk” skleiło się ze skrótem IPN, nie brzmi już tak dumnie jak kiedyś. Z natury był inteligentem. To już takie proste nie jest. Ale teraz brzmi może nawet dumniej niż kiedykolwiek. Zwłaszcza że trzeba by tu dodać, iż był to „może ostatni inteligent”. A przynajmniej „ostatni taki inteligent”. Podobnie jak Podkomorzy był „może ostatni, co tak poloneza wodził”.

Fenomen polskiego inteligenta daje się prosto zrozumieć jako bezinteresowne, ofiarne i intensywne, aktywne i intelektualne zainteresowanie w zasadzie całym światem, ale zwłaszcza sprawami publicznymi. Jerzy Jedlicki był inteligentem w takim rozumieniu. Lecz bardziej. Był inteligentem totalnym. Inteligencką tożsamość uprawiał jako służbę w sposób całkowicie bezkompromisowy. Konsekwentnie, uparcie, uporczywie. W słowach był po inteligencku wyrafinowany, w myśleniu po inteligencku złożony, a we wdrażaniu inteligenckiego etosu czasem szokująco prosty.

Jego inteligencką integralną prostotę zobaczyłem z bliska, kiedy na początku lat 90. Bronisław Geremek, jako przewodniczący sejmowej komisji spraw zagranicznych, mianował prof. Jedlickiego ...