POLITYKA

Poniedziałek, 27 maja 2019

Polityka - nr 25 (2812) z dnia 2011-06-15; s. 6

Flesz. Ludzie i wydarzenia / Kraj. Komentarz

Jacek Żakowski

IPN cdn.

Poseł Arkadiusz Rybicki (PO), jeden z niewielu polskich polityków, o którym nie można powiedzieć nic złego, a można wiele dobrego, przeforsował jeszcze przed katastrofą smoleńską (w której zginął) wzorową – jak się wydawało – ustawę o IPN. Ta ustawa zdawała się ostatnią – ale bardzo poważną – szansą uratowania IPN z jednej i ucywilizowania go z drugiej strony. Była to szansa dla nas wszystkich. I zdaje się, że wspólnym wysiłkiem – albo wspólną beztroską – tę szansę zaprzepaściliśmy.

Najpierw uczelnie podchodziły do prawa wyłaniania kandydatów do władz IPN z grubsza jak pies do jeża. Manewry świata akademickiego odbywały się przy niemal zupełnej obojętności mediów. Potem Sejm wybrał do Rady IPN te z grubsza osoby, które wcześniej (niekoniecznie ostatnio) zasiadały we władzach Instytutu, więc ponoszą przynajmniej częściową odpowiedzialność za jego dotychczasową działalność, a z pewnością w dużym stopniu przywykły do ipeenowskich standardów i nie oczekiwały ...