POLITYKA

Czwartek, 21 lutego 2019

Polityka - nr 51 (2329) z dnia 2001-12-22; s. 15

Wydarzenia

Janina Paradowska

Iskry na stykach

SLD trudno się dogadać i z opozycją, i z własnym koalicjantem

Próba przeforsowania wniosku o wotum nieufności wobec ministra spraw zagranicznych Włodzimierza Cimoszewicza skończyła się widowiskową porażką opozycji. To tylko jeden z sygnałów, że opozycja nie bardzo wie, jak postępować z koalicją. I vice versa.

Za odwołaniem ministra Cimoszewicza głosowało zaledwie 130 posłów, a więc niewielu więcej niż wniosek podpisało. Nie udało się w tym przypadku podzielić koalicji, gdyż PSL opowiedziało się z dużą zwartością za pozostawieniem ministra, mimo że dyskusja dotyczyła kwestii tak społecznie drażliwej, jak sprzedaż ziemi cudzoziemcom. Co więcej, w sejmowej debacie nie udało się opozycji znaleźć dobrych argumentów za odwołaniem ministra, poza powtarzanym do znudzenia argumentem o bucie i arogancji. Nie udało się też opozycji zróżnicować stanowisk, a więc pokazać opozycyjnej wielobarwności. Wystąpienia zlały się w jeden potok nieprawdziwych argumentów o wyprzedaży ziemi i rozbudzania antyunijnych lęków. Nawet Platforma Obywatelska stwierdzając, że jest za integracją, jednocześnie groziła ministrowi, że jeżeli się nie poprawi (dosłownie!), to PO za trzy miesiące złoży wniosek o jego odwołanie. Głos ten doskonale wpisał się w klimat i ton, który nadała Liga Polskich Rodzin.

Debata o odwołaniu ministra nie był...