POLITYKA

Piątek, 24 maja 2019

Polityka - nr 44 (3134) z dnia 2017-10-31; s. 48-49

Świat

Tomasz Walat

Ja i ty

Szwedzi obchodzą właśnie okrągłą rocznicę swojej rewolucji społecznej. Dokładnie pół wieku temu przeszli na „ty”.

Rewolucja dojrzewała już wcześniej. Szwedzcy dziennikarze byli już na „ty” np. ze sportowcami. Ale prawdziwym sygnałem na miarę wystrzału z „Aurory” stało się przemówienie nowego dyrektora generalnego Urzędu Zdrowia (ministerstwa zdrowia) Brora Rexeda do swoich podwładnych. „Mówcie mi Bror – powiedział ten dystyngowany urzędnik przed 50 laty. – Ja też będę się do was zwracał na »ty«”. Miało to tym większe znaczenie, że imię Bror po szwedzku znaczy „brat”. Szwedzi byli wtedy mocno zmęczeni panującą tytułomanią. Nie wystarczały „pan” czy „pani”, trzeba było jeszcze do tego dodać przysługujący danej osobie tytuł. „Panie dyrektorze generalny Rexed” – słyszał więc za każdym razem Bror. Poirytowany tym wywołał więc nieco przypadkiem językowo-społeczną rewolucję.

Wcześniej nawet polecenia wydawane pracownikom były niezwykle formalne: „Czy starszy księgowy Svensson pamięta, że ma sprawdzić stan naszego konta w banku?” (wtedy nie było internetu). Poważny problem pojawiał się wtedy, gdy nie można było ustalić, jak należałoby się do kogoś zwracać. Błąd najczęściej prowadził do obrazy: ...