POLITYKA

Wtorek, 21 maja 2019

Polityka - nr 1 (2737) z dnia 2010-01-02; s. 37-39

Kraj / Ludzie roku 2010

Joanna Solska

Jacek Rostowski. Fachowiec kiedyś bezpartyjny

Mimo że żadnego sportu nie uprawia, świetnie nauczył się grać w drużynie.

Marek Borowski, były minister finansów, pamięta, jak premier po raz pierwszy prezentował Jana Vincenta-Rostowskiego (vel Jacka Rostowskiego) parlamentarzystom. – Jako angielskiego bezpartyjnego ekonomistę – mówi. Szybko okazało się, że zamiast angielskiej flegmy, minister ma temperament, o który nikt go w Sejmie nie podejrzewał. Dziś już każdy wie, że jeśli Rostowski wejdzie na sejmową trybunę, na pewno przyłoży opozycji. Głównie zresztą PiS.

Został ministrem finansów nie będąc członkiem Platformy Obywatelskiej. Po dwóch latach poprosił przewodniczącego Donalda Tuska o przyjęcie do partii. Skończył się czas bezpartyjnych fachowców?

Trudny przeciwnik

Siadając na ministerialnym fotelu, Jacek Rostowski brał robotę, która zapowiadała się na względnie łatwą. Platforma nie szła do władzy, aby przeprowadzić wielkie reformy, ale by ludzie odetchnęli od PiS. Dla ministra finansów miało to oznaczać, że wydatki będzie raczej przystrzygał, niż drastycznie obcinał, a główny wysiłek skieruje na to, by przedłużyć okres koniunktury. Dzięki niej gospodarka miała powoli sama wyrastać z deficytu, a&...