POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 47 (2681) z dnia 2008-11-22; s. 106-107

Świat

Marta Zaraska

Jądro ciemności

Demokratyczna Republika Konga mogłaby być jednym z najbogatszych krajów świata. Ale zasoby naturalne stały się jej przekleństwem.

Przez ostatnie 10 lat w Kongu zginęło ponad 5 mln osób, więcej niż w jakimkolwiek innym konflikcie zbrojnym od czasów Hitlera. Formalnie druga wojna kongijska – w Afryce nazywana światową – skończyła się w 2003 r., ale choć Rwanda i Uganda wycofały swoje wojska z terytorium ogromnego sąsiada, pochodzące z tych krajów rebelianckie armie wciąż walczą z rządem Josepha Kabili. W styczniu tego roku podpisano kolejne zawieszenie broni, ale od sierpnia walki rozgorzały na nowo, zmuszając do opuszczenia domów prawie ćwierć miliona ludzi.

Pod koniec października niewielka, ale zdyscyplinowana armia generała Laurenta Nkundy zdobyła rządową bazę wojskową i ruszyła w kierunku Gomy, półmilionowego miasta na granicy z Rwandą. W tym samym czasie władze Konga ogłosiły, że armia Rwandy wkroczyła na ich terytorium i wspiera rebeliantów. Rwanda zaprzeczyła jednak oskarżeniom, a ONZ próbuje ustalić, po czyjej stronie jest racja.

Napięcie rośnie

Rwanda, która jest tak mała, że na mapach ...

Załączniki

  • [Mapa]

    [Mapa]