POLITYKA

Wtorek, 11 grudnia 2018

Polityka - nr 5 (2489) z dnia 2005-02-05; s. 56-57

Świat / Kraniec Europy

Jarosław ArmatysMariusz Surosz

Jak daleko tam, jak blisko

W ciągu ostatnich stu lat rodzina Lizáków, Węgrów z dziada pradziada, sześć razy zmieniała obywatelstwo. Wcale nie włóczyli się po świecie. To ich wioska, Szelmenc, była zagarniana przez coraz to inne państwa. Teraz dzieli ją na pół granica słowacko-ukraińska.

Velke Slemence (Nagy Szelmenc) – wzdłuż asfaltowej, dziurawej szosy stoją jednopiętrowe najczęściej domy. Kraniec Unii Europejskiej, kraniec świata. Przerzucony przez szosę rdzewiejący szlaban pomalowany w słowackie barwy zmusza, by się zatrzymać. Nieco dalej drugi szlaban, kilkadziesiąt metrów obok wysoka wieżyczka wartownicza. Droga nie kończy się, wiedzie dalej, widać niskie, szare budynki należącej do Ukrainy części wsi. Widać, ale przekroczyć granicy nie można – podróż z jednego krańca Slemenec na drugi to dziś wielogodzinna, objazdowa wyprawa.

Dom zmienia adres

Tuż obok szlabanu stoi dom Pétera Lizáka. Zbudowali go Węgrzy z dziada pradziada, dla których ta ziemia była ojczyzną w ramach monarchii austro-węgierskiej. Podlegała Budapesztowi przez kilkaset lat, do przegranej wojny w 1918 r. Dwa lata później pokonane Węgry podpisały traktat, w którym godziły się z jej utratą.

Dom Lizáków wybudowany na początku lat 20. stał się już częścią niepodległej Czechosłowacji. Kiedy Péter Lizák przyszedł na świat w 1940 ...