POLITYKA

Piątek, 18 stycznia 2019

Polityka - nr 32 (2666) z dnia 2008-08-09; s. 73-75

Historia

Jerzy Besala

Jak golono i strzyżono

Włosy i uczesania mężczyzn to niedoceniany element naszych dziejów. A przecież były i są częścią kultury, a po fryzurach łatwo poznać, z jaką epoką i z kim mamy do czynienia.

Najstarsze przekazy kulturowe wskazują na wiarę w magiczną moc włosów. Gdyby mnie ogolono – zwierza się Dalili biblijny Samson – siła moja odejdzie, osłabnę i stanę się zwykłym człowiekiem. (Choć – trzeba przyznać – egipscy kapłani byli ogoleni na łyso). Gest namaszczenia włosów Chrystusa cennym olejkiem nardowym przez Marię Magdalenę nabrał sakralnego znaczenia. (Namaszczenie włosów spotyka się także w kulturze staroindyjskiej). W tradycji, a może i w rzeczywistości, Jezus nosił długie włosy, stanowiąc później, w średniowieczu, wzór do naśladowania. Zostały one skojarzone w kulturze chrześcijańskiej z atrybutami siły i wolności.

Od czasów chrztu Chlodwiga ok. 496 r. włosy odegrały ogromną rolę w stygmatyzacji dynastii Merowingów francuskich jako pomazańców Bożych. Uważali się oni bowiem za potomków Marii Magdaleny. Natomiast poddani Merowingów, germańscy Frankowie, splatali włosy w warkoczyki i spinali na górze. Prawo karało tych, którzy usiłowali wyrwać włosy wolnemu mężczyźnie i kobiecie. ...