POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 23 (2507) z dnia 2005-06-11; s. 64-66

Świat / Kazachstan

Henryk Suchar

Jak Kazach z Uzbekiem

Nie rób ze mnie Kazacha! – mówią Uzbecy, kiedy czują, że ktoś chce ich wystrychnąć na dudka. Stosunki między tymi narodami nigdy nie były naprawdę przyjazne, mimo iż za czasów ZSRR, w wielkiej radzieckiej rodzinie, nie było miejsca na otwarte niesnaski i waśnie.

Prezydent Kazachstanu Nursułtan Nazarbajew i prezydent Rosji Władimir Putin dogadali się w Jekaterynburgu, że przejeżdżający przez terytorium Kazachstanu Rosjanie nie muszą występować o wizy. Natomiast nie obejdą się bez nich ci, którzy zamierzają dłużej przebywać w Kazachstanie. Ale to akurat żadna niespodzianka – 24 maja wszedł w życie układ o wprowadzeniu obowiązku wizowego, uzgodniony i podpisany przez państwa Eurazjatyckiej Wspólnoty Gospodarczej – Rosję, Kazachstan, Białoruś, Tadżykistan i Kirgistan.

A gdyby dwaj prezydenci nie zdołali się porozumieć, to 24 maja Rosja przeżyłaby powtórkę z Litwy i Kaliningradu, tym razem w ramach „swojej” Wspólnoty Niepodległych Państw. Władimir Putin chciał uniknąć przykrego déj? vu ze względów prestiżowych i praktycznych. Ból głowy miałyby rosyjskie przedsiębiorstwa transportowe, głównie koleje syberyjskie.

Polityczną minę rozbrojono, stosunki dwustronne nie doznały uszczerbku. Tak jak Chiny i Indie, Rosja należy do klubu strategicznych partnerów Kazachstanu w regionie, ba, rosyjski ma tu status ...