POLITYKA

Poniedziałek, 24 czerwca 2019

Polityka - nr 42 (3081) z dnia 2016-10-12; s. 27-29

Polityka

Jagienka Wilczak

Jak narastała groza

Rozmowa z prof. Grzegorzem Motyką, najwybitniejszym historykiem „rzezi wołyńskiej”, o tym, jak się ma wizja Wojciecha Smarzowskiego do faktów oraz co dla Polaków i Ukraińców wynika z premiery „Wołynia”

Jagienka Wilczak: – Zapytam wprost, czy dla pana „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego to film wielki?
Grzegorz Motyka: – Oglądałem go trzy razy, choć teraz po raz pierwszy w ostatecznej wersji, jaka trafi do kin, i jestem przekonany, że jest to film wybitny. Moim zdaniem stanie się on „lekturą obowiązkową” dla każdego polskiego inteligenta.

Sądzi pan, że ten film może zmienić polsko-ukraiński dyskurs o sprawie rzezi wołyńskiej?
Przypuszczam, że już zmienił. Sprawa rzezi wołyńskiej od dawna jest częścią polskiej pamięci zbiorowej, choć dla wielu nie było to oczywiste. Dziś, dzięki filmowi Smarzowskiego, to sformułowanie staje się pewnego rodzaju oczywistością. Świadomość tego faktu niejako przymusi polityków do włożenia większego niż dotychczas wysiłku w to, by rozwiązać ten realny polsko-ukraiński konflikt pamięci, z jakim mamy do czynienia.

Dlaczego uważa pan ten film za ważny?
Trudno jest pokazać, nawet w takim długim obrazie, zawiłości historii Europy Środkowo-Wschodniej. A Smarzowskiemu, jak sądzę, to się udał...

Grzegorz Motyka – dr hab., prof. ISP PAN, znawca stosunków polsko-ukraińskich w XX w. Jego książka „Od rzezi wołyńskiej do akcji Wisła. Konflikt polsko-ukraiński 1943–1947” otrzymała Nagrodę Historyczną POLITYKI za 2011 r. Wydawnictwo Literackie opublikowało właśnie tom zbierający nowe efekty jego badań: „Wołyń ’43”.