POLITYKA

środa, 21 listopada 2018

Polityka - nr 28 (2815) z dnia 2011-07-06; s. 80-81

Coś z życia

Barbara Pietkiewicz

Jak narkotyk

Rozmowa z Olgą Morawską, wdową po himalaiście Piotrze Morawskim

Barbara Pietkiewicz: – Można przestać być wdową? A ściślej – wdową telewizyjną?
Olga Morawska: – Można. I mieć drugie udane życie. Ludzie po stracie najbliższej osoby często nie chcą tego spróbować, zakleszczają się w żalu: jak on mi mógł to zrobić. Siedzi się, płacze, pije wódkę. W dodatku jest na to zgoda społeczna – na nieporadzenie sobie.

Znam wdowę, która obchodzi na cmentarzu imieniny męża. I chodzi się u niego opalać.
Bo można też sobie nie poradzić tak, że udaje się, iż zmarła osoba jest. Rozmawia się z nią, opowiada, prasuje ubrania.

Podobno rozwód jest jeszcze gorszy, choć co może być gorszego od nagłej śmierci najbliższej osoby?
Nie znam rozwodu, znam śmierć. Ona człowieka zabiera. Jest się kimś innym. Nie chce się jeść, a nawet się o jedzeniu nie pamięta. Nie można spać. Coś czarnego we mnie wchodziło, jakaś mgła. Miałam poczucie, że mnie to dusi, zabija. Przychodziło i odchodziło na zmianę. ...

Olga Morawska jest specjalistką od marketingu, wychowuje dwóch synów, wydała dwie książki.