POLITYKA

Sobota, 20 kwietnia 2019

Polityka - nr 5 (2437) z dnia 2004-01-31; s. 3-9

Raport

Joanna Podgórska

Jak nie być sobą

Autopromocja, autoprezentacja, kreacja wizerunku – te pojęcia już na stałe wpisały się do słownika współczesnej polszczyzny. Dobrze skonstruowany wizerunek pomaga odnieść sukces. Jest coraz bardziej niezbędny, by dostać przyzwoitą pracę. Stał się towarem, który można zamówić u specjalisty. Problem w tym, że forma często przerasta treść.

Baba z cielęciną – jedna z mitycznych postaci PRL – nie potrzebowała technik autoprezentacji, by szybko i sprawnie pozbyć się towaru. Przewaga podaży nad popytem to jedna z przyczyn zawrotnej kariery wizerunku w nowych czasach. Sam towar nie wystarczy. Coraz bardziej liczy się opakowanie. Nie dotyczy to tylko akwizytorów, przez zaciśnięte zęby życzących miłego dnia obojętnym klientom. Każdy coś sprzedaje na targowisku świata, dlatego każdy potrzebuje dobrze skonstruowanego wizerunku.

Im większa konkurencyjność, im szybciej trzeba czytać sygnały o innych ludziach, orientować się, kto jest kim, tym rola wizerunku i wywieranego przez niego wrażenia stają się ważniejsze – mówi prof. Krystyna Skarżyńska, psycholog społeczny.

Tempo życia sprawia, że coraz częściej nie ma czasu na weryfikację pierwszego wrażenia. Nie ma czasu na witkacowskie „babranie się w metafizycznych bebechach”, nie ma czasu na długie Polaków rozmowy. Komunikacja ma być efektywna, a to znaczy prosta i szybka. Stroszenie piór, prezentacja ogonów, wyuczone odczytywanie mowy ciała. – ...

Wizerunkowe plusy iminusy

Poprosiliśmy troje specjalistów od budowania wizerunku, by ocenili, która z osób publicznych w ubiegłym roku osiągnęła w tej dziedzinie widoczny sukces, to zaś poniósł klęskę.

 

Ocenia Rafał Szymczak Agencja Profile

Plusy

Janina Ochojska. Naturalność jest ogromną siłą, na której od 10 lat skutecznie buduje ona swój wizerunek. Nie bez znaczenia jest też fakt, że popularność jest jej potrzebna do pomagania innym, a nie dowartościowania ego. Ona i pozostałe osoby przeze mnie wskazane wykreowały swój pozytywny wizerunek będąc sobą. To jedyna droga do sukcesu. Trzeba tylko wiedzieć, w którym momencie jakie cechy i w jaki sposób uwypuklić. Na dłuższą metę nie da się bowiem oszukać opinii publicznej.

Jerzy Hausner. Wprawdzie nietrudno się wybijać na tle kolegów z rządu, jednak wykreowanie wizerunku polityka kompetentnego, profesjonalnego, zdecydowanego, podejmującego trudne zadania i umiejącego się porozumieć z ludźmi (choć tu jest jeszcze trochę do zrobienia) to spory sukces.

Jan Rokita. Półtora roku temu nikt by trzech groszy nie dał za jego karierę. A dzisiaj? Rokita jest wzorem polityka prawego i bezkompromisowego oraz praktycznie pewnym premierem po najbliższych wyborach. Udało mu się przekształcić słabość w siłę. Jego złośliwa inteligencja i mało przyjemne obycie raczej nie przysparzały mu sympatii (prymusów zasadniczo się nie lubi). Jednak użycie tejże samej złośliwości do przyszpilenia tych, którzy trzymają władzę, zyskuje powszechny aplauz oraz sympatię. I dzisiaj mało kto powie o nim, że jest zarozumiały, a raczej – jakby powiedział Arystoteles – słusznie dumny.

Wstrzymam się natomiast z opinią na temat Jolanty Kwaśniewskiej, której wizerunek połączonych Matki Teresy z Kalkuty, królowej Beatrix i Hillary Clinton wydaje się nieco nierealistyczny.

 

Minusy

Zbigniew Wróbel (prezes Orlenu). Należy z kolei do tych, którzy zbyt uwierzyli w swoją umiejętność zaczarowania opinii publicznej i władzę nad mediami. Przez pewien czas dość skutecznie wykorzystywał media do realizacji celów biznesowych (także kreując własny wizerunek) i chyba uwierzył, że jest w stanie przekonać do wszystkiego.

Leszek Miller. Dobry przykład osoby, która pada ofiarą własnego wizerunku. Premier przez kilka lat pracował na opinię twardego faceta, który skutecznie zarządza własną formacją polityczną. I gdy w ostatnim roku sytuacja polityczna powiedziała: sprawdzam, okazało się, że wcale taki twardy wobec własnego otoczenia nie jest.

Jurek Owsiak. Podobnie jak Wróbel uwierzył w swoją władzę nad mediami i opinią publiczną. Na szczęście ma jeszcze daleko do kryzysu reputacji, ale za całkowity brak samokrytycyzmu na żółtą kartkę zdecydowanie zasłużył. Naturalnym należy być w granicach zdrowego rozsądku. I pamiętać, że im wyżej pnie się małpa, tym więcej pokazuje ogona.

Ocenia
Małgorzata Zaborowska

agencja United PR=

 

Plusy

Roman Kluska. Polityka informacyjna twórcy Optimusa była odzwierciedleniem ogromnej siły ducha. Z otwartą przyłbicą stawił czoła wrogiemu systemowi i niesłusznym oskarżeniom. Mówił dużo, sam za siebie i dla siebie. Wygrał nie tylko z prokuraturą. Pokonał złych i opornych.

Jerzy Hausner. Jeden z niewielu polityków SLD, który potrafi docenić rolę mediów w budowaniu własnego wizerunku. Wizjoner, którego indywidualne zamierzenia, niezależnie od szans powodzenia, znajdują szeroki oddźwięk medialny.

Jolanta Kwaśniewska. Perfekcyjna i konsekwentna polityka pr przyniosła zasłużony efekt – ogromne społeczne poparcie. Mistrzowsko wykreowany wizerunek wielkodusznej i nietykalnej damy z wyższych sfer.

 

Minusy

Anita Błochowiak. Zaprezentowała absolutny brak doświadczenia we współpracy z mediami. Niekompetencję przykrywaną agresją i arogancją. Sesja fotograficzna na basenie – jeszcze nie „Playboy”, ale już seksownie i intymnie. Tylko brak konsekwencji: dlaczego po sesji do Sejmu nie na estradę?

Adrianna Biedrzyńska. Przygotowując kampanię w obronie swego dobrego imienia nie zapomniała o zdjęciach dokumentujących separację i wyprowadzkę męża. Można pogratulować zimnej krwi i przezorności. Trudno jednak uwierzyć w czystość intencji.

Andrzej Lepper. Impas w kampanii pr. Stare chwyty (Balcerowicz musi odejść, porozmawiajmy o bezrobociu) mocno się wytarły. Krawat i opalenizna już nie dają efektu. Brak pomysłu na kontynuację kampanii.

Ocenia Marek Wróbel
Neuron Agencja PR

 

Plusy

Zygmunt Wrzodak. Przeszedł kompletną metamorfozę – z warczącego, niechlujnego i wybitnie roszczeniowego związkowca przemienił się w omalże angielskiego dżentelmena. Gustownie ubrany, spokojnym (ustawionym?!) głosem wyraża wyważone sądy. W dodatku ostatnio liberalne. Tylko co na to grupa docelowa?

Zyta Gilowska. Promuje wizerunek równej babki. Równej, ale mądrzejszej niż inni – więc jest słuchana. Ostatnio chyba najbardziej zasłużona dla promowania liberalnych treści gospodarczych.

Maciej Maleńczuk. Antysystemowy, intelektualny, jednocześnie potrafi dać w mordę. Krąg odbiorców jego twórczości jest w gruncie rzeczy bardzo niewielki, a jednak Maleńczuka znają wszyscy, nie tylko dzięki udziałowi w „Idolu”.

Jolanta Kwaśniewska (plus mąż). Prostymi środkami i skutecznie utrzymuje bardzo wysoką popularność. Co więcej – zdołała przekonać Polaków do swej niezależności i braku związków z układem politycznym. To chyba szczytowe osiągnięcie pr w Polsce.

Michał Wiśniewski. Nie tylko zrobił karierę i majątek (co przy jego słabym głosie i grafomanii już zasługuje na szacunek), ale w oczach swoich odbiorców stał się kimś w rodzaju autorytetu moralnego. W swym gwiazdorstwie jest bardzo konsekwentny i zawsze wyprzedza konkurencję. Niewątpliwie realizuje świadomą strategię wizerunkową.

 

Minusy

Jurek Owsiak. Przez lata gigant autokreacji, ostatnio popełnia błędy. Oskarżonemu o w sumie błahą sprawę puszczają nerwy. Podobnie jak Adam Michnik zaczyna przypominać swoje zasługi, sugerując, że wielkim postaciom wolno więcej. A ludzie takiego stawiania sprawy nie lubią.

Mariusz Łapiński. Wielki minus należy się nie za to, że był złym ministrem i arogantem, a z jego nazwiskiem wiąże się różne afery. Jest natomiast jego oryginalnym osiągnięciem, że opinia publiczna uważa go za niemal jedynego winowajcę krachu służby zdrowia, a nikt nie ma pretensji np. do posłów, że przegłosowali ustawę o NFZ.

Marek Pol. Już sama warstwa merytoryczna jego działalności wystarczyłaby do pogrążenia wizerunku. Jemu to jednak nie wystarcza: on stara się o nagłośnienie swoich projektów! Uwielbia gospodarskie wizyty.

Adam Michnik. Przy okazji afery Rywina w oczach dużej części opinii publicznej stracił bardzo dużą część zaufania. Naród zobaczył go miotającego się, drwiącego i odmieniającego słowo niegodziwość przez wszystkie przypadki. Przy okazji wyszły na jaw kontrowersyjne kontakty towarzyskie. W dodatku Agora na całe zamieszanie zareagowała kampanią reklamową „Nam nie jest wszystko jedno”, co wielu zrozumiało wbrew intencji, tzn. nie w ten sposób, że „GW” jest gazetą wrażliwą, ale że reprezentuje jakieś interesy.