POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 13 (2343) z dnia 2002-03-30; s. 28-32

Kraj

Marcin KołodziejczykJustyna Kapecka  [oprac.]

Jak nie masz, to siemasz

Biznesmeni zmieniają obyczaje w polskich więzieniach

Więzienie to wolny rynek. Są towary i usługi, dłużnicy i wierzyciele. Coraz więcej trafia za kraty ludzi z pieniędzmi. Bogaci mają w więzieniu szacunek, bo uchodzą za cwaniaków. Jak na wolności: najważniejszy jest pieniądz i łeb do interesów.

Tak samo jak w całej Polsce, w więzieniu nie ma klasy średniej – mówi Cezary, recydywista z zakładu karnego w Nowym Wiśniczu. – Albo jesteś bardzo bogaty, albo bardzo biedny. Cezary za bogatego się nie uważa, ale dostaje paczki od mamy i byłej żony zza granicy, a inni to widzą. Upatrzył sobie kilku biedaków, odpala im coś z dostaw zaskarbiając sobie wdzięczność. Na przykład daje papierosy takim, co chodzą z głową nisko w poszukiwaniu petów, bo nie dostają żadnej pomocy zza muru.

Cezary wyjdzie na wolność w 2016 r. Na początku lat 90. odsiedział 5 lat w austriackim kryminale, gdzie nie było podziału na frajerów i grypsujących jak w polskim. Liczyła się narodowość i pełna kieszeń. Kiedy przenieśli go do więzienia w Nowym Wiśniczu, zobaczył w celach telewizory, wieże stereo i gry komputerowe – dawniej rzecz nie do pomyślenia. Kiedyś telewizor w zakładzie karnym był jeden, stał w świetlicy. Teraz nie ma świetlic, a telewizory prywatne grają w każdej celi. W niektórych kryminałach skazani mają kablówkę. Najbardziej lubią oglą...

Najbogatsi za kratkami

Lista majętnych Polaków aresztowanych lub skazanych w latach 90.

Bogusław Bagsik (39 l.)
W 1989 r. wraz z Andrzejem Gąsiorowskim i kilkoma innymi osobami założył spółkę Art-B. W rok później obaj mieli już 95 proc. udziałów, a w 1991 r. firma była holdingiem 200 spółek. B. i G. posługiwali się metodą oscylatora, zarabiając na wielokrotnym oprocentowaniu czeków (zagarnęli w ten sposób 424 mln zł). Już w 1991 r. prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie oscylatora. B. i G. uciekli do Izraela i przyjęli tamtejsze obywatelstwo. W chwili ich wyjazdu na kontach firmy figurowało ok. 700 mld st. zł. W 1994 r. policja szwajcarska zatrzymała poszukiwanego listem gończym B., a w 1996 r. wydała go władzom polskim. W 1998 r. B. opuścił areszt za rekordową kaucją 2 mln zł. W 2000 r. sąd wymierzył mu łączną karę 9 lat więzienia za oscylator, kradzież, przekupstwo, działanie na szkodę Art-B i poświadczenie nieprawdy. Sąd apelacyjny utrzymał karę więzienia, choć przedawniły się dwa zarzuty.

Janusz Baranowski (58 l.)
W 1988 r. założył Spółdzielczy Zakład Ubezpieczeń Westa. W 1992 r. minister finansów stwierdził, że działa niezgodnie z prawem i cofnął jej licencję, a w 1993 r. sąd ogłosił upadłość. (1 marca 1993 r. zadłużenie Westy szacowano na 981 mld st. zł bez odsetek). W 1992 r. zostało wszczęte śledztwo w sprawie działania na szkodę Westy SA i zagarnięcia mienia o wartości prawie 32 mld st. zł. W 1993 r., kiedy B. wygasł immunitet senatorski, został tymczasowo aresztowany. W 1994 r. rozpoczął się proces, a w 1996 r. ze względu na zły stan zdrowia B. został zwolniony z aresztu. W tym samym roku złożył skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i wygrał 40 tys. zł zadośćuczynienia za straty moralne. W 2000 r. sąd zdecydował, że proces przeciwko B. będzie się toczył bez niego.

Piotr Bykowski (47 l.)
W latach 80. utworzył Korporację Budowlaną Drewbud, której kapitał posłużył do założenia Powszechnego Banku Budowlanego Invest Bank (od 1999 r. pod kontrolą Zygmunta Solorza), a następnie Polskie Towarzystwo Samochodowe (upadłość – marzec 2001 r.). W 1991 r. grupa kapitałowa B. wykupiła Bank Staropolski. Pieniądze z niego B. lokował na zagranicznych kontach, doprowadzając do upadłości banku w 2000 r. W 1998 r. przychody holdingu szacowano na 4,5 mld zł, a fundusze własne na 600 mln zł. W 2000 r. B. postawiono zarzut ukrywania dokumentów Banku Staropolskiego i nielegalne posiadanie amunicji. B. zareagował na nakaz aresztowania skokiem z 2 piętra. Został ponownie aresztowany pod zarzutem zagarnięcia mienia znacznej wartości i znów wypuszczony ze względów zdrowotnych.

Aleksander Gawronik (53 l.)
Właściciel Biura Handlowo-Prawnego, w 1989 r. założył pierwszą w Polsce sieć kantorów i zbił majątek wykorzystując informacje o zmianach w prawie dewizowym. Założył też prywatny Bank Poznański. Uznany za najbogatszego Polaka 1990 r. (obrót miesięczny 200 mld st. zł); w 1992 r. tylko obroty kantorów szacowano na ponad 2 bln st. zł. G. ma w życiorysie funkcję pracownika służby więziennej, służby bezpieczeństwa i senatora. W 1991 r. na 6 tygodni został prezesem Art-B. Ta przygoda zakończyła się w styczniu 2001 r. wyrokiem skazującym go na 3 lata i 8 miesięcy więzienia za działanie na szkodę spółki i przywłaszczenie jej mienia o wartości 1,8 mln zł. W maju 2001 r. G. został zatrzymany przez funkcjonariuszy CBŚ pod zarzutem wyłudzania VAT, fałszowania dokumentów, przekupywania celników oraz udział w zorganizowanej grupie przestępczej.

Kazimierz Grabek (51 l.)
Zaczynał w latach 70. od hodowli drobiu, z czasem miał największe fermy w Polsce. W 1976 r. wybudował fabrykę kleju. W 1991 r. uruchomił pierwszą fabrykę żelatyny, rok później kupił kolejną. Jego majątek obliczano wtedy na ok. 100 mln dolarów, a zyski z działalności konsorcjum na 40 mln dolarów. Zdobył monopol na produkcję żelatyny (chroniły go cła, opłaty importowe, w końcu zakaz importu) i zyskał przydomek króla żelatyny. W 1999 r. zyski z działalności konsorcjum szacowano na 400 mln zł. W lutym 2001 r. przepisał swój majątek na córkę i wyrejestrował firmę Grabek Industries. W marcu 2001 r. aresztowany. Prokuratura zarzuciła mu m.in., że dokonał nadużyć na kwotę 4,5 mln zł. We wrześniu w areszcie śledczym próbował popełnić samobójstwo, w grudniu opuścił areszt za poręczeniem w wysokości 600 tys. zł.

Lech Grobelny (50 l.)
Zaczynał od studia fotograficznego AFP, w 1988 r. założył spółkę Dorchem i zajął się handlem dolarami. W 1989 r. stworzył Bezpieczną Kasę Oszczędności, w której oferował niezwykle korzystne oprocentowanie tzw. pożyczek inwestycyjnych. W ten sposób zebrał wkrótce ponad 32 mld st. zł. Kiedy w lipcu 1990 r. nie wrócił na czas z urlopu, klienci BKO wpadli w panikę i zaczęli szturmować kasę. Prokuratura wszczęła śledztwo, a za G. rozesłano listy gończe. W 1992 r. został zatrzymany w Niemczech i wydany władzom polskim. W 1996 r. sąd skazał go na 12 lat więzienia i 800 tys. zł odszkodowania za działanie na szkodę Dorchemu (zagarnięcie ponad 2 mld st. zł). Po apelacji od wyroku sprawa wróciła do ponownego rozpatrzenia, a w czerwcu 1997 r. G. opuścił więzienie.

Krzysztof Habich (55 l.)
Pierwszy milion dolarów zarobił w latach 80., gdy prowadził firmy polonijne. W 1986 r. założył PHU Przymierze. W 1994 r. łączne obroty firm H. szacowano na 7 bln st. zł, a tylko jedna spółka – World Leasing – przyniosła ponad 650 mld zysku. W 1995 r. sąd skazał Habicha na 3 lata więzienia w zawieszeniu i 700 tys. zł odszkodowania w związku z aferą rublową. Po apelacji sprawa wróciła do ponownego rozpatrzenia. H. doradzał też firmom, jak unikać płacenia podatków i sam wykorzystywał luki w prawie. W 1996 r. został oskarżony, ale aresztowany dopiero w lutym 2002 r. Zarzut to kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, która wyłudziła 31 mln zł podatku VAT i usiłowała wyłudzić co najmniej 15 mln oraz próba wyłudzenia przez niego samego prawie 1,5 mln zł podatku VAT.

Marek Kolasiński (49 l.)
Jako biznesmen zaczynał od importu pomarańczy. W 1992 r. założył firmę ItalmarCa zajmującą się importem włoskich win. Zakładał kolejne spółki, rejestrowane na inne osoby, m.in. członków rodziny. Interesy nie szły dobrze i K. ratował się kredytami, pożyczył też 2,5 mln zł od Aleksandra Gawronika, wszedł też w kontakty z mafią pruszkowską. Jako poseł zawodowy (AWS) w latach 1997–2001 pobrał diety w wysokości 253 tys. zł twierdząc, że nie ma innych źródeł dochodu. Przed wierzycielami ukrywa K. podobno majątek wart ponad 31 mln zł. Po zatrzymaniu brata, syna i konkubiny, a tuż przed wygaśnięciem immunitetu K. zbiegł z kraju. Oskarżony m.in. o współpracę z mafią pruszkowską, wyłudzenie kilkudziesięciu milionów złotych podatku VAT oraz 10 mln zł kredytów został zatrzymany pod koniec lutego przez policjantów CBŚ na Słowacji.

Janusz Leksztoń (39 l.)
Zaczynał w 1985 r. z pożyczonymi od ojca 10 mln st. zł, za które założył El-Gaz, firmę wielobranżową (produkcja okien i drzwi, kaset wideo, studio telewizyjne, prywatna linia lotnicza i terminal na lotnisku w Rembiechowie, kompleks rekreacyjno-sportowy). Na rozwój zaciągał duże kredyty. W 1993 r. prokuratura wszczęła przeciw L. śledztwo m.in. w sprawie wyłudzenia 203 mld st. zł kredytu z Pomorskiego Banku Kredytowego. Został skazany na 3,5 roku więzienia. Po apelacji wyrok został zmniejszony do 2 lat, a L. uwolniono od zarzutu wyłudzenia i zagarnięcia kredytu. W 1998 r. sąd skazał go na 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu za fałszowanie dokumentów spółki Tornado, a w 2000 r. po ponownym rozpatrzeniu sprawy podtrzymał wyrok.

Mirosław Stajszczak (41 l.)
Zaczynał od drobnego handlu i obrotu walutą. W 1989 r. stworzył firmę Weltinex i sprowadził do polski 5 mln litrów alkoholu o wartości ponad 6 mln dolarów, za co nie zapłacił cła ani podatku. Pieniędzy należnych państwu nie udało się wyegzekwować, gdyż firma upadła, przekazawszy najpierw swój majątek innym spółkom holdingu. S. oficjalnie żył z renty inwalidzkiej (choć w 1994 r. szacowano roczne dochody S. i jego brata Janusza na ok. 130 mld st. zł). W 1992 r. S. postawiono zarzuty w związku z aferą alkoholową, przed sądem stanął w 1997 r. Skazany został za próbę przekupienia funkcjonariusza UOP. Wyrok z 1999 r. po apelacji prokuratury został podwyższony z roku do trzech lat więzienia, ale dopiero w 2001 r. S. zgłosił się do więzienia, a Sąd Penitencjarny uznał, że może odbywać wyrok w zakładzie półotwartym.

oprac. Justyna Kapecka

Zgodnie z informacją pochodzącą od p. Mirosława Stajszczaka - jego skazanie, o którym mowa w treści artykułu, uległo zatarciu. Miało to miejsce po publikacji artykułu. Redakcja tygodnika Polityka