POLITYKA

Czwartek, 18 lipca 2019

Polityka - nr 14 (3205) z dnia 2019-04-03; s. 95

Felietony / Passent

Daniel Passent

Jak obalałem imperia

W ciągu mojego dość długiego życia byłem świadkiem upadku co najmniej trzech imperiów. Najpierw przez dziurkę w szafie, w której byłem ukryty, oglądałem imperium Tysiącletniej Rzeszy i jej krach. Mogłem wreszcie wyjść ze swojej kryjówki, podejść do okna, a nawet wyjść na balkon i (wstyd powiedzieć) nasikać z góry, za co nieźle oberwałem. Tyle miesięcy nie wychodziłem, że zapomniałem, iż jest tam ołtarzyk. Odwiedziłem niedawno ten dom na Pradze, jest w strasznym stanie, a balkonów po prostu nie ma. Trzeba siusiać w bramie.

Żołnierzy polskich ani radzieckich nie widziałem, nawet kiedy wolno mi już było wyglądać przez okno, gdyż było to okno na podwórze. Miałem siedem lat i nie rozmyślałem, czy to było wyzwolenie prawobrzeżnej Warszawy (dziś rocznica przemilczana), czy też – jak się teraz mówi – „wkroczenie Armii Sowieckiej” na Pragę i zamiana jednego okupanta na drugiego. Dla mnie nadeszła wolność, wyjazd do domu dziecka w Częstochowie, a następnie ...