POLITYKA

Sobota, 17 sierpnia 2019

Polityka - nr 52 (2277) z dnia 2000-12-23; s. 24-26

Kraj

Piotr Pytlakowski

Jak prządł Grzegorz Ż.

Akt oskarżenia w sprawie FOZZ

Prokurator, niczym biegły księgowy, sumował dolary, marki, franki, przeliczał na złotówki według starego i nowego kursu, dodawał, odejmował, mnożył i dzielił. I zawsze wychodziło tak samo, bilans nie zgadzał się. Według tych szacunków Skarb Państwa stracił na operacjach Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego ok. 100 mln dolarów. Ile z nich przepadło w wyniku złych decyzji, a ile po prostu ukradziono – określi sąd.

Po 9 latach od ujawnienia afery wreszcie rozpoczął się przewód sądowy. Na ławie oskarżonych w Sądzie Okręgowym w Warszawie zasiadło 6 osób, którym zarzuca się dokonanie malwersacji. Były dyrektor FOZZ Grzegorz Ż., jego zastępczyni Janina Ch., Dariusz P., szef Uniwersalu, prywatni biznesmeni Zbigniew O. i Krzysztof K. oraz obywatelka Niemiec Irena E. Wszyscy odpowiadają z wolnej stopy i twierdzą zgodnie: jesteśmy niewinni. Prokurator Janusz Kalwas uważa, że ma w garści wystarczająco mocne dowody.

Teraz najważniejsze jest, aby proces toczył się wartko, bo każdy dzień zwłoki może oznaczać, że nie wystarczy czasu. Czas w tym przypadku ma znaczenie pierwszorzędne – w latach 2004–2005 ulegać będą przedawnieniu kolejne zarzuty. Jeżeli proces przeciągnie się, oskarżeni wyjdą z sądowej sali jako ludzie uwolnieni od winy, ale nie z powodu korzystnego wyroku, a z przyczyn proceduralnych. Takie rozstrzygnięcie, nikt nie ma wątpliwości, byłoby nie tylko klęską, ale i kompromitacją Temidy.

Klauzula tajności

Fundusz Obsługi Zadłużenia Zagranicznego powołano do ż...