POLITYKA

Poniedziałek, 21 stycznia 2019

Polityka - nr 22 (3162) z dnia 2018-05-29; s. 58-61

Historia

Wiesław Władyka

Jak sanacja zabiła demokrację

Nie możemy zapomnieć o maju 1926 r. Brutalny zamach stanu łamał konstytucję i demokrację. Nie przywróciły ich rządy sanacji.

Po I wojnie w Europie wyłoniły się nowe państwa – w tym Polska – w których zapanował dość powszechnie demokratyczny porządek ustrojowy, często wzorowany na konstytucji francuskiej. „Taka była tendencja powojenna, taka moda” – wyraził się Józef Piłsudski. Zresztą jego pozycja Naczelnika Państwa zrodziła paradoks; w powszechnym przekonaniu w wyborach na prezydenta byłby nie do pokonania, a prawica bała się jego hegemonii politycznej. Toteż w konstytucji marcowej z 1921 r. rola prezydenta została mocno okrojona, a parlamentu wzmocniona. Dzięki temu ustawa zasadnicza miała silnie demokratyczny, jak mówiono, „sejmokratyczny” charakter. Co doprowadziło do protestacyjnego wyjazdu Naczelnika do Sulejówka na polityczną emigrację. Na kilka lat.

Upadek tego systemu w Polsce nie był żadną anomalią. Jak się okazało, w Europie w dwudziestoleciu międzywojennym liberalne demokracje parlamentarne padały jedna za drugą. Spis autorytarnych wodzów, naczelników i regentów rozwalających i marginalizujących parlament jest długi. Przed Piłsudskim: we Włoszech Benito Mussolini, na Węgrzech adm. Mikló...