POLITYKA

Piątek, 17 listopada 2017

Polityka - nr 34 (3124) z dnia 2017-08-23; s. 8

Ludzie / Kraj. Tydzień w polityce. Komentuje Róża Thun

Róża Thun

Jak się nie dostosować

Zaczynamy się przyzwyczajać, a nawet dostosowywać do zalewu świństwa, kłamstwa, brutalności i głupoty, na które przyzwolenie daje obecna władza.

Pociągiem na trasie Berlin–Warszawa jechał artysta zaproszony przez Zachętę Narodową Galerię Sztuki. Obywatelstwo ma amerykańskie, kolor skóry ciemny, jako że jego przodkowie pochodzą z Indii. I w dodatku broda, oczywiście – czarna. W długim mailu, który wysłał do ambasady USA w Warszawie i do swoich polskich przyjaciół, a także w mediach społecznościowych, opisał zaczepki, szturchania w ramię i wyzwiska ze strony jakiegoś ogolonego typa w czarnej koszulce. I totalną obojętność konduktora, którego prosił o pomoc. Nie reagowała też obsługa wagonu restauracyjnego, w którym rzecz miała miejsce. Jak pisze Amerykanin: wielu znacząco marszczyło brwi, ale nikt się nie ruszył. W końcu z opresji wybawiła go para pięknych białych ludzi – polski model i modelka – pracujący za granicą. Doprowadzili do tego, że pociąg zatrzymał się na stacji, a policja wyprowadziła rasistę.

Kilka dni temu wrzuciłam na Facebooka zdjęcie, na którym policja na Krakowskim Przedmieściu wynosi i sprowadza z jezdni młodych ludzi. Zagraniczni znajomi zaczęli mnie pytać, co się dzieje. Odpowiedziałam, że tą ulicą właśnie maszerowali faszyści. „Sympatycznie wyglądają ci wasi faszyści” – oni mi na to. A ja im tłumaczę, że na zdjęciu są ci, którzy blokowali pochód faszystów. I na to dostaję zdumione: „To czemu policja ich zgarnia?!”. No właśnie.

W kilku miejscach w Warszawie zawisły też plakaty z przerobionym łukiem znad bramy do Auschwitz. Ktoś sobie zagrał tym strasznym symbolem z nadzieją, że wydębi kilka miliardów od sąsiadującego z nami państwa niemieckiego. „Reparationen machen frei” – głoszą charakterystyczne litery. Turyści się zatrzymują, patrzą ze zdumieniem, fotografują, przekazują znajomym. „Taka jest dziś Polska, kochani!” – już sobie wyobrażam te ich maile do domu.

I kolejny przykład. Piotr Adamczyk w swoim autorskim programie w TVP Info pozwolił Tomaszowi Sakiewiczowi, redaktorowi naczelnemu „Gazety Polskiej”, najpierw imputować mi słowa, które nigdy nie padły, po czym z tupetem stwierdzić, że Niemcy „mają takich pomocników jak Platforma Obywatelska, którzy już za nich są adwokatami”, a ja nie reprezentuję interesów Polski, tylko czuję się Niemką. Na moje głośne żądanie natychmiastowych przeprosin Sakiewicz, z wrodzonym wyrachowaniem, stwierdził, że nie umie po niemiecku. Co zrobił „redaktor” Adamczyk? Zaproponował ustawkę: „Wyjaśnicie to sobie państwo po programie”. Więc opuściłam studio.

Może już wystarczy tych przykładów. A to tylko ostatnie dni. Takich sytuacji mamy dziś mnóstwo i niestety obawiam się, że zaczynamy się do tego zalewu świństwa, kłamstwa, głupoty i brutalności przyzwyczajać, a nawet dostosowywać. Ciemnoskórzy nie powinni chodzić ani do dyskotek, ani wieczorem po ulicach. Niech się niepotrzebnie nie narażają. My przecież tak naprawdę nic nie mamy przeciw inaczej wyglądającym i inaczej kochającym, ale niech się nie obnoszą, bo po co szukać guza? I czy naprawdę koniecznie ciągle trzeba demonstrować? Może lepiej, żeby sobie pan Kaczyński wykrzyczał swoją nienawistną mowę ze stołeczka na Krakowskim Przedmieściu raz na miesiąc, pojechał na ten Wawel, skoro tak bardzo chce, dajmy spokój, nie to jest ważne.

A ONR? Ich znowu tak wielu nie ma, już nie przesadzajmy, czasem sobie pomaszerują, wiemy, jak jest. No, a jak ktoś się decyduje na uczestniczenie w programie TVPiS, to czego się spodziewał? Przecież wiadomo, że tam kłamią i manipulują, a Sakiewicz jest brutalem bez skrupułów, który przegrał już kilka procesów o zniesławienie. Adamczyk na każdym kroku udowadnia, że jest oportunistą i aparatczykiem, więc trzeba być ślepym, żeby tego nie widzieć i naiwnie liczyć na choćby cień obiektywizmu. „Najlepiej niech pani tam nie chodzi” – radzi mi życzliwie wielu.

Można oczywiście się do tego dostosowywać i pozwalać na zawłaszczanie przez PiS i zniszczenie centymetr po centymetrze, metr po metrze kolejnych wspólnych przestrzeni w Polsce. Na początek ulice i media, symbole i historia. Obecny rząd niszczy nasze, wypracowywane przez lata i przez najlepszych ludzi, dobre relacje z Niemcami oraz pozycję w UE. Oczywiście nigdy nie wystawi Niemcom żadnego rachunku, ale co napyskuje i napsuje krwi, to ich. Bo przecież nie o reparacje tu chodzi. Podważając umowę z Poczdamu (i inne), cofamy się do 1945 r. i na nowo otwieramy wszystkie kwestie. Tego nikt trzeźwo myślący nie może chcieć. Ale łatwiej będzie wyprowadzać Polskę z Unii, jeżeli zohydzi się Polakom Niemców – rozdrapując stare rany, wyciągając nasze krzywdy.

Obawiam się, że okres ochronny dla Polski się kończy. Nie po to przyjmowano nas do Unii, żebyśmy podważali jej porządek prawny, wartości, na których stoi, i osłabiali to, co ...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Zobacz także

Wyjaśnienia