POLITYKA

Poniedziałek, 20 maja 2019

Polityka - nr 40 (2161) z dnia 1998-10-03; s. 40-42

Świat

Roman Strzemiecki

Jak sunnita z szyitą

Na granicy afgańskiej stanęło pod koniec września przeszło 250 tys. żołnierzy irańskich, zmobilizowano lotnictwo, a nawet marynarkę wojenną, choć Afganistan do morza nie przylega. Po drugiej stronie czeka na nich tylko 25 tys. żołnierzy talibów, ale za to dobrze zaprawionych w wojnie.

W 1979 r. sfanatyzowany tłum szyitów irańskich - w którym rej wodzili studenci, rzekomi i prawdziwi - uwięził na 444 dni kilkudziesięciu dyplomatów amerykańskich w ich własnej ambasadzie w Teheranie. W sierpniu 1998 r. oddział sfanatyzowanych sunnitów afgańskich, talibów - studentów szkół koranicznych - zajął konsulat irański w afgańskim mieście Mazar-i-Szarif. I wymordował jego personel dyplomatyczny, 9 osób. Koło historii zamknęło się.

Zwierzchnik duchowy talibów, mułła Mohammad Omar, kategorycznie odrzucił irańskie żądanie przeproszenia za mord w Mazar-i-Szarif. Talibowie nie ukrywają przy tym, że wzięli do niewoli przeszło 60 kierowców ciężarówek i pilotów samolotów irańskich, którzy dostarczyli setek ton broni i sprzętu wojskowego konkurującym z nimi siłom afgańskim. Dla Teheranu są to bezprawnie przetrzymywani zakładnicy.

Jeśli nie pomogą naciski międzynarodowe, być może będziemy świadkami współczesnej odsłony wojny trzydziestoletniej - na wzór tej sprzed 350 lat w Europie. Tamta zaczęła się od wyrzucenia przez okno ...