POLITYKA

Piątek, 19 lipca 2019

Polityka - nr 32 (2666) z dnia 2008-08-09; s. 42-44

Świat

Inga Czerny

Jak to podzielić?

Pod nosem Unii Europejskiej trwa wojna językowa. Walonowie i Flamandowie mają siebie serdecznie dosyć, nie na tyle jednak, by się polubownie rozwieść. A Belgia rozpada się na części.

Z okazji rozpoczęcia lata Olivier i Martine jak co roku zaprosili na grilla najbliższych sąsiadów: Flamandów, Włochów i po raz pierwszy Polkę, która dopiero co przyjechała do Belgii, by pracować w jednej z unijnych instytucji w Brukseli. – Rozmawialiśmy po angielsku i francusku. W pewnym momencie flamandzki gość zwrócił nam uwagę: jesteście we Flandrii, powinniście mówić po flamandzku – mówi Olivier. Szok. Teraz nie mówią sobie nawet dzień dobry.

Po 20 latach Olivier i jego flamandzka żona chcą się wyprowadzić z Halle, ślicznego 35-tysięczego miasteczka pod Brukselą, tuż nad językową granicą kraju. – Martine boi się, że kiedyś ktoś przyjdzie i zaatakuje ją za to, że jej mąż jest Walonem – mówi Olivier. – Fakt, ona mówi po francusku równie dobrze jak w rodzinnym niderlandzkim, a ja po flamandzku tylko na tyle, by się dogadać – dodaje. Ale ich dzieci mówią już w obu językach. Skończyły flamandzkie podstawówki, ale uniwersytety już francuskie. – To był wybór żony. ...

Załączniki

  • [Mapa]

    [Mapa] - JR