POLITYKA

Niedziela, 26 maja 2019

Polityka - nr 46 (2167) z dnia 1998-11-14; s. 26-28

Kraj

Adam Grzeszak

Japońska zaprawa?

Grzegorz Tuderek, wieloletni prezes Budimeksu, stracił pracę. Nieoficjalnie mówi się, że stało się tak, bo był przeciwny fuzji Exbudu i Budimeksu. Tymczasem Exbud niespodziewanie objawił się jako największy udziałowiec Budimeksu. Czy dojdzie do pierwszego na naszym rynku kapitałowym "wrogiego przejęcia", w którego wyniku połączą się dwie wielkie polskie firmy budowlane? I jaką rolę w tej operacji odgrywają Japończycy?

Chmury nad Tuderkiem zaczęły gromadzić się niespodziewanie. Pod koniec września Budimex ogłosił korektę prognoz finansowych: w tym roku zarobi więcej niż zaplanował (nie 16,5 mln zł, lecz 24 mln zł). Ale miał też i złą wiadomość - prognoza grupy kapitałowej Budimex (grupy spółek, w których Budimex jest większościowym udziałowcem) została skorygowana w dół. Powodem okazała się konieczność utworzenia rezerwy finansowej w wysokości 58 mln zł przez spółkę Dromex (od 1997 r. należącą do grupy Budimex) z tytułu nieściągniętych należności za roboty drogowe wykonane w Libii. Kupując Dromex szefowie Budimeksu nie zwrócili uwagi na te zaległości i nie zdawali sobie sprawy, że grożą im kłopoty. Zdaniem analityków wystawiło im to złą opinię. Dlatego pierwsza teoria głosi, że

Tuderek poleciał za Dromex.

- Bzdura - twierdzi jeden z proszących o zachowanie anonimowości pracowników Budimeksu. - Jeśli nawet rada nadzorcza postawiła mu taki zarzut, to był tylko pretekst. Przecież ...