POLITYKA

Sobota, 20 kwietnia 2019

Polityka - nr 44 (2627) z dnia 2007-11-03; s. 44-47

Rynek

Adam Grzeszak

Jarmarki mniej kolorowe

Jedni widzą w nich galerie handlowe dla ubogich. Dla innych są ­imponującym dowodem żywotności polskiego kapitalizmu. Bazarowi kupcy stanowią wciąż potężną siłę. Politycy nie mogą jej lekceważyć.

Warszawski bazar przy ul. Banacha jest jednym z ponad 60 stołecznych targowisk. Średniej wielkości, niczym szczególnym się nie wyróżnia. Odwiedzają go głównie mieszkańcy Ochoty. Nic więc dziwnego, że na wyborczej trasie Nelly Rokity, ministra w Kancelarii Prezydenta, kandydatki PiS do Sejmu, znalazł się na dalszym miejscu. Wcześniej pani Rokita odwiedziła ważniejsze bazary – była na Kole, przy Hali Mirowskiej, rozmawiała z kupcami ze Stadionu Dziesięciolecia. Nelly Rokita zdecydowała się skoncentrować swoją kampanię wyborczą na targowiskach. Tak jak przed laty budował swoją popularność Andrzej Lepper. Panie prowadzące handel na Banacha są pod wrażeniem odwiedzin pani minister.

Była miła. Przywitała się, porozmawiała. Powiedziała, że niczego nie może obiecać, ale będzie się starać – mówi pani ze stoiska warzywnego, która zwróciła uwagę pani Rokity na kłopoty, jakie kupcy z bazaru mają z władzami Warszawy. Ich zgryzotą jest niewyjaśniona sprawa przyszłości bazaru, a więc losu ich miejsca pracy. Wcześniej zwracali na to uwagę Lechowi Jaworskiemu z PO, kiedy pojawił się ...

Załączniki

  • Znikające bazary

    Znikające bazary

  • Od Bałtyku do Tatr

    Od Bałtyku do Tatr - JR