POLITYKA

Czwartek, 23 maja 2019

Polityka - nr 16 (3157) z dnia 2018-04-18; s. 92-97

Na własne oczy

Ziemowit Szczerek

Jasnogórski Kabaret Wszechpolski

Zjechali nacjonaliści autokarami na Jasną Górę przed Czarną Madonną uklęknąć. Polska w tę sobotę kwietniową wydawała się wyjątkowo piękna.

Nastrój był sielankowy, bo i lato przyszło przed wiosną, i cała Jura Krakowsko-Częstochowska coraz bardziej odgrzebywała się spod hiperpostmodernistycznego śmieciowiska lat 90. i coraz bardziej przypominała siebie samą.

Jura – wapienne zamczyska na zielonych wzgórzach, jasnomure ryneczki wsi i miasteczek, coraz bardziej wylizanych i uszyldowionych coraz znośniej, a między tym tłumy turystów w błyszczących samochodach na śląskich i małopolskich rejestracjach. I sama Częstochowa – odmalowana, przystrzyżona, wyasfaltowana ładnie, zielona. Żyć nie umierać.

Pod murami klasztoru kręcili się policjanci i policjantki na koniach. Patrolowali przed przyjazdem nacjonalistów. Prezentowali się bardzo malowniczo, z czego zdawali sobie sprawę. Byli radośni i zuchowaci, aż radość brała patrzeć. Zawołali mnie i poprosili, by zrobić im fotki. Pytałem, czy nie boją się, że mogą się dziś odbyć jakieś przepychanki z nacjonalistami.

– Może i coś będzie, ale co tam! – promieniowali z koni radośnie, wiosennie, a jeden to aż pałkę zademonstrował policyjną – ale damy radę! Choćby ...