POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 23 (2404) z dnia 2003-06-07; s. 28-32

Kraj / Sprawa Wieczerzaka

Joanna Solska

Jeden za wszystkich

W ubiegłym tygodniu – po prawie dwóch latach od aresztowania – rozpoczął się proces Grzegorza Wieczerzaka, byłego prezesa PZU Życie. Jednocześnie trzeciemu z kolei ministrowi skarbu udało się oderwać od fotela ostatniego prezesa PZU SA Zdzisława Montkiewicza. Aura skandalu roztacza się wokół tej firmy niezależnie od barw koalicji rządzącej.

PZU jest łakomym kąskiem dla polityków każdej orientacji, daje bowiem wielką siłę finansową i polityczną, o wiele większą niż władza, jaką posiada formalny właściciel firmy, czyli minister skarbu. Bo władzę ma ten, kto ma klucze do kasy. W kasie grupy PZU jest już ponad 30 mld zł. Przy takiej sumie 173 mln, które – wedle prokuratora – straciło PZU Życie na skutek działalności Wieczerzaka, może się wydawać marnym groszem. Przy dobrym politycznym parasolu ochronnym społeczeństwo mogłoby się o niej nawet nie dowiedzieć. Śmiało mieści się w granicach biznesowego ryzyka.

Politycznymi protektorami Grzegorza Wieczerzaka i Władysława Jamrożego (byłego prezesa PZU SA, który siedzi w areszcie i będzie sądzony oddzielnie) było najpierw bliskie otoczenie Mariana Krzaklewskiego, a potem tak zwane oczko – 21 posłów AWS w poprzedniej kadencji Sejmu, którym przewodzili Tomasz Wójcik i Adam Biela, najbardziej zagorzali zwolennicy powszechnego uwłaszczenia. Montkiewicza aż do tej pory chronił sam premier Miller. Nie poznaliśmy na razie argumentów, dlaczego ...

Biznesowa działalność szefów PZU od trzech lat była nieustannym przedmiotem zainteresowania „Polityki”. Oto cytaty. Czynniki oficjalne specjalnie tego zainteresowania nie podzielały.

„Narodowe Fundusze Inwestycyjne staną się funduszami partyjnymi” – ostrzegał Adam Grzeszak (POLITYKA 41/2000) w artykule „Skarb Wieczerzaka”.

„Prowadzący śledztwo w NFI szukają największych nadużyć” – informowała Joanna Solska (POLITYKA 30/2001) w artykule „Państwowe tuczy”. Czy odpowiedź na pytanie, dlaczego dopiero teraz, nie kryje się w zmianie konfiguracji politycznej w łonie samej AWS? Oraz w obawie, że misternie zbudowane imperium gospodarczo-finansowe może po wyborach służyć innym dysponentom politycznym?”.

„Sytuacja w PZU jest kolejnym dowodem, że państwo nie sprawuje kontroli nad państwowymi firmami, a nadzór właścicielski jest tam fikcją. Rządzą nimi dla własnych celów grupy wpływowych polityków, przy okazji budowane są łatwe prywatne fortuny. Tę chorą sytuację może zmienić tylko prywatyzacja. Politycy AWS, którzy po wyborach zostaną odcięci od kasy PZU, dziś skłonni są poprzeć szybką prywatyzację. Ci, którzy mają szansę zyskać do kasy dostęp, z pewnością będą w imię obrony interesu narodowego postulować – jak obecnie były prezes PZU Życie – aby ten największy polski ubezpieczyciel pozostał państwowy. Grzegorz Wieczerzak, który nie ukrywa, że »zna kilka osób« w SLD, mówi dzisiaj, że PZU SA należałoby połączyć z PKO BP i stworzyć narodową grupę kapitałową” – Joanna Solska, „Łańcuch szczęścia” (POLITYKA 25/2001).

„Czy państwo polskie jest tak nieudolne, że nie potrafi bronić swojej własności nawet wtedy, gdy jego interesy są naruszane w tak rażący sposób? Czy też tak skorumpowane, że jego prominentni funkcjonariusze oraz elity polityczne pozwalały prezesowi na przekręty, ponieważ dzielił się z nimi zyskami? Obie możliwe odpowiedzi są przygnębiające” – Joanna Solska, „Nitki bez kłębka” (POLITYKA 26/2002).

„PZU wydaje się skazane na afery, ale przyczyn nie należy szukać tylko w osobowości prezesów. Spółka z przewagą kapitału państwowego, zarządzająca aktywami w wysokości 20 mld zł, jest idealnym wprost poletkiem do uprawy politycznego kapitalizmu. Każda władza ma swoje fundacje i stowarzyszenia, które wyciągną rękę do funduszu prewencyjnego PZU, a ludzie zaprzyjaźnieni z politykami są właścicielami firm którym ubezpieczyciel może dać zarobić.
To nie państwo, ale politycy w ostatecznym rachunku oceniają zarząd PZU, a politycy zawsze potrzebują pieniędzy. O kantach dowiadujemy się dopiero, gdy zmieniają się polityczne układy. I tak będzie, dopóki państwo będzie dysponować udziałami, nawet mniejszościowymi, w tej i w każdej innej firmie” – Joanna Solska, „Słodkie życie” (POLITYKA 6/2002).