POLITYKA

środa, 16 stycznia 2019

Polityka - nr 45 (3185) z dnia 2018-11-07; s. 18-20

Polityka

Mariusz JanickiWiesław Władyka

Jedna czwarta meczu

Ta walka została zakontraktowana na cztery rundy. Właśnie skończyła się pierwsza, rozpoznawcza – domknięta przez drugą turę wyborów samorządowych. Jaki jest ostateczny stan rywalizacji?

Druga tura dobitnie potwierdziła trend z pierwszej. To nie przypadek, ale wyraźny komunikat wyborców w stronę władzy. W Krakowie, Gdańsku, Kielcach, Radomiu (na którym PiS szczególnie zależało), w Nowym Sączu (gdzie startowała żona posła Mularczyka), Białej Podlaskiej, Ostrołęce i wielu innych miastach wygrali politycy opozycyjni, a przynajmniej niepisowscy, i to z wyraźną, często miażdżącą, przewagą. PiS poległ w drugiej turze jeszcze dotkliwiej niż w pierwszej. Rządząca partia przegrała nawet tam, gdzie w sejmikach jest hegemonem (Podkarpackie, Świętokrzyskie, Podlaskie) i w miastach, w których dotąd prezydentami byli ludzie z PiS lub przez to ugrupowanie popierani.

A przecież chodzi tu o kandydatów, którzy nie wygrali w pierwszej turze, a mimo to osiągnęli na finiszu taką przewagę nad przedstawicielami obozu władzy. Okazało się, jakie mieli rezerwy, a raczej jak PiS dramatycznie rezerw nie ma. Widać, że ani Małgorzata Wassermann, ani Kacper Płażyński – dwie ...