POLITYKA

Sobota, 25 maja 2019

Polityka - nr 1 (2737) z dnia 2010-01-02; s. 97

Nauka / Ludzie roku 2010

Edwin Bendyk

Jeff Immelt. Zielone znaczy zielone

Ekologia nie szkodzi przemysłowi, ekologia pozwala mu zarobić – głosi prezes General Electric, największej przemysłowej firmy świata.

Kończący się powoli kryzys gospodarczy, największy od czasów Wielkiej Depresji okresu przedwojennego, pod wieloma względami różni się od poprzednika. Przed laty menedżerowie, zwłaszcza sektora bankowego, nie mogąc znieść ciężaru upadku swoich firm często decydowali się odebrać sobie życie.

Dziś wybrali przyjemniejszą formę łagodzenia bólu porażki – dzielą się milionowymi premiami, wszak ich firmy, po wsparciu publicznymi pieniędzmi, wykazały zysk. Formalnie premia należała się także Jeffowi Immeltowi, prezesowi General Electric, największego konglomeratu przemysłowo-biznesowego na świecie. 12 mln dol. piechotą nie chodzi, jednak Immelt zrezygnował z pieniędzy, co z zaciekawieniem odnotowały media. Nieżyczliwi zaś komentatorzy zaczęli umniejszać moralny wymiar tej decyzji, uznając, że pensja w wysokości 3,3 mln dol. rocznie plus 2 mln dol. w akcjach to wystarczająco dużo jak dla prezesa firmy, która podczas kryzysu straciła ponad połowę swojej giełdowej wartości.

Immelt, związany z GE od lat 80. XX w., funkcję prezesa objął 7 września 2001 r., przejmując ster po legendarnym ...