POLITYKA

Poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Polityka - nr 1 (2279) z dnia 2001-01-06; s. 28-30

Kraj

Joanna Solska

Jest źle, będzie gorzej

Obywatelu, w tym roku staraj się nie chorować

Po dwóch latach niby-reformy w służbie zdrowia jest tragicznie. Coraz lepiej mają się tylko pracownicy kas chorych. Ostatnio posłowie wzburzonemu społeczeństwu rzucili ochłap – przegłosowali likwidację „czapki”, czyli Krajowego Związku Kas Chorych i uchwalili, że finanse tych instytucji będą jawne. Nigdy jednak nie jest tak źle, żeby nie mogło być jeszcze gorzej. To właśnie czeka nas w nadchodzącym roku.

Podniesienie składki na zdrowie o ćwierć punktu procentowego nie załatwi niczego. Złą kondycję lecznictwa zawdzięczamy jednak nie tylko zbyt skąpym środkom, ale także politykom, którym brakuje woli i wyobraźni, żeby rzeczywistość uczynić znośniejszą. Paraliżuje ich też strach. Zarówno przed przyznaniem, jak bardzo jest źle, jak też przed trudnym, ale koniecznym dialogiem ze społeczeństwem o sposobach rozwiązania problemów. Nie pada więc pytanie, które jest najważniej-sze: jakie są granice solidaryzmu.

Ile naprawdę płacimy?

Chętnie mówimy o tym, że inne, lepiej od naszego urządzone kraje przeznaczają więcej pieniędzy na ochronę zdrowia. I jest to prawda. Nie mamy natomiast orientacji, w jaki sposób to robią? Jaką część tych pieniędzy stanowią środki publiczne, jaką zaś prywatne? Ile każdy z obywateli wrzuca do wspólnej puli, ile zaś chce przeznaczać tylko i wyłącznie na ochronę własnego zdrowia.

Otóż w Stanach Zjednoczonych, gdzie na ochronę zdrowia przeznacza się najwięcej pieniędzy na świecie (14 proc. produktu krajowego brutto), ponad połowa tych pieniędzy to prywatne wydatki na indywidualne leczenie. W Szwajcarii, gdzie wskaź...