POLITYKA

Sobota, 24 sierpnia 2019

Polityka - nr 29 (3219) z dnia 2019-07-17; s. 12-14

Temat tygodnia

Katarzyna Zdanowicz

Jestem tylko Ukrainką pracującą w hotelu

Kobiety traktują nas jak powietrze, mężczyźni często proponują nam seks, a dzieci uważają za służące, którym nie należy się szacunek – opowiada Ukrainka, która od czterech lat pracuje na polskim wybrzeżu.

KATARZYNA ZDANOWICZ: – Dlaczego nie chcesz się bliżej przedstawić?
OKSANA: – A z czego będę żyć? Przecież jeżeli menedżerowie hotelu mnie zidentyfikują, nigdzie w Polsce nie dostanę pracy. Nad Bałtykiem od maja do września zarabiam więcej niż moje koleżanki na Ukrainie przez rok. Długo się zastanawiałam, czy z tobą w ogóle rozmawiać. Przełamałam się, bo zależy mi, żeby ci, którzy jadą wypocząć do takich hoteli jak ten, w którym pracuję, przeczytali ten wywiad i inaczej spojrzeli na Ukraińców. Nie ma możliwości, żeby nas nie spotkali. Jesteśmy już wszędzie, i w obskurnych ośrodkach, motelach, pensjonatach, i w ekskluzywnych hotelach cztero- czy pięciogwiazdkowych. Bez Ukraińca nie przetrwa żadna nadmorska noclegownia.

Skąd takie przekonanie?
Ekonomia i obserwacja. Pierwszy raz do pracy w Polsce przyjechałam w maju 2015 r. Byłam wtedy nauczycielką w technikum gastronomicznym. Właściciel polskiego luksusowego hotelu wpadł na pomysł, żeby podpisać umowę z naszą szkołą i ś...

Oksana – to pseudonim – ma 48 lat, ukończyła historię na uniwersytecie w Kijowie i filologię polską na Uniwersytecie Lwowskim. Jej matka jest z pochodzenia Polką, ojciec – Ukraińcem. Ma dwóch synów, mieszkają i studiują w Kijowie, jeden na politechnice, drugi na uniwersytecie. Do niedawna pracowała jako nauczycielka historii oraz udzielała korepetycji z polskiego, dorabiała też jako tłumaczka. Od 2015 r. cztery miesiące w roku pracuje w hotelach nad Bałtykiem. W jednym z nich się spotkałyśmy i przeprowadziłyśmy tę rozmowę.

Zobacz także

Rozmowa, która porusza