POLITYKA

Niedziela, 19 maja 2019

Polityka - nr 13 (3002) z dnia 2015-03-25; s. 108-113

Na własne oczy

Anna Tyszecka

Jesteśmy stąd

O Kreuzkölln, części dzielnicy Neukölln, mówi się, że to najatrakcyjniejszy kąt Berlina, w którym Orient spotyka się z Zachodem. Dzielnica kontrastów i inspiracji, wspólnego życia ludzi ze 147 krajów. Jak się czują i dogadują w czasach antyislamskiej Pegidy?

Drezdeńczycy z Pegidy, Ruchu Patriotycznych Europejczyków Przeciw Islamizacji Zachodu, zauważyli najwyraźniej, że muzułmanie nie tylko nie chcą się integrować, ale wręcz zagrażają kulturze niemieckiej – ironizuje Christian. – Skąd to jednak wiedzą? W Dreźnie praktycznie nie ma cudzoziemców. Za to u nas, w Neukölln, nadają koloryt ulicom. O co więc właściwie tym z Drezna chodzi?

Diagnoza Christiana jest następująca: tym z Pegidy chodzi o heile deutsche Welt, nietknięty niemiecki świat, czyli taki, w którym nie będzie obcych. Niezależnie od krągłej retoryki, której używają – nie mają zamiaru posunąć się i zrobić miejsca dla uciekinierów z Syrii czy Iraku, bo nie mają zamiaru ich poznać. Po prostu ich nie chcą. Niektórzy idą jeszcze dalej i w cudzoziemcach widzą Beschmutzer, plugawicieli niemieckiej rasy. – Adolf się kłania! – wykrzykuje Christian.

Christian mieszka w Neukölln z żoną Iwoną i córeczkami Blancą i Leną. Poznali się w&...