POLITYKA

Sobota, 17 sierpnia 2019

Polityka - nr 36 (2314) z dnia 2001-09-08; s. 17

Wydarzenia

Piotr PytlakowskiTadeusz Olszański

Jesteśmy w Azji!

Wreszcie jakiś sukces w tym ponurym roku

– Jesteśmy w Azji! – wykrzyknął sprawozdawca radiowy, gdy Polacy strzelili trzecią bramkę Norwegom. Ogłosił w ten sposób, że nasi piłkarze nieodwołalnie awansowali do finałów mistrzostw świata, które zostaną rozegrane w Japonii i Korei. Wędrówkę do Azji poprzedził wiec śląski, czyli zlot kibiców i polityków na stadion w Chorzowie.

Telefon do dyrekcji Stadionu Śląskiego w Chorzowie. – Mówię z biura posła (tu pada fikcyjne nazwisko). Pan poseł bardzo chce dostać się na mecz. Jak ma to zrobić? – Stadion widać z daleka. Wystarczy kupić bilet i wejść! – odpowiada zniecierpliwiony nasz rozmówca. Tak byłoby jednak za prosto. Biletów w kasach nie sprzedawano. Zamawiały je różne biura i instytucje, po czym same rozprowadzały między chętnych – w ten sposób zapełniono 42 tys. miejsc na trybunach wyremontowanego stadionu. Zresztą dla posłów, ministrów, biznesmenów, czyli tzw. VIP-ów, to nie honor kupić bilet i wmieszać się w tłum. Cała sztuka kibicowania polega bowiem na tym, żeby nie tylko samemu widzieć, ale także być widzianym. Ważnego człowieka najlepiej widać na trybunie honorowej, zwanej lożą. Aby zasiąść w loży, nie trzeba mieć biletu, wystarczy zaproszenie.

Byłego ministra finansów Jarosława Bauca zaproszono, chociaż z rządu go wyproszono. Ale Bauc to znany kibic piłkarski, zarząd PZPN docenił jego zasługi dla futbolu. – Tym bardziej ż...