POLITYKA

Sobota, 20 lipca 2019

Polityka - nr 42 (2625) z dnia 2007-10-20; s. 26-28

Kraj / Wybór Polski. 2007

Jacek Żakowski

Jeszcze cztery lata?

Przez trzy ostatnie tygodnie intelektualiści zaproszeni na łamy „Polityki” przekonywali nas, że od tych wyborów w gruncie rzeczy niewiele zależy. Ale nie dajmy się zwieść. Od każdych wyborów zależy niesłychanie dużo. A od najbliższych zwłaszcza.

Nie twierdzę, że wszystkie zmiany, które zaszły w Polsce pod rządami PiS, są złe. Dobre też mają miejsce. Przede wszystkim wróciła polityka i polityczność jako wyraz istniejących realnie konfliktów interesów i postaw. Wróciły ideowe spory. Powstał albo ujawnił się w sferze publicznej ideologiczny język wyrażający ideowe różnice. Nie tylko dla publicystów i intelektualistów ma to istotne znaczenie. Rzeczy nienazwane subiektywnie przecież nie istnieją. I w takim sensie wiele realnie istniejących problemów w polskiej świadomości i polskiej polityce faktycznie nie istniało, a dziś już tak.

Jak neokon z neolibem

W obrocie politycznym znalazło się nareszcie miejsce dla napięć między demokracją a rynkiem, między modernizacją a tradycjonalizmem, między wolnością a wykluczeniem, między wolnością i koniecznością, między jednostką i państwem. W publicznych dyskusjach zaczęliśmy używać słów takich jak konserwatyści, neokonserwatyści, populiści, neopopuliści, liberałowie, neoliberałowie, liberalna i&...