POLITYKA

Poniedziałek, 15 lipca 2019

Polityka - nr 10 (2545) z dnia 2006-03-11; s. 52-54

Świat / Białoruś

Jagienka Wilczak

Jeszcze nie teraz?

Artykuł 45 białoruskiej ordynacji pozwala przed wyborami prowadzić agitację „w miejscach i porze dogodnej dla wyborców”. Opozycja mówi, że to trzy tygodnie wolności.

Ta kampania jest niezwykła: jeśli ktoś nie wie, że trwa, mógłby jej nie zauważyć. Nie ma plakatów, billboardów, ulotek, haseł, debat, w których dyskutowano by o programach. W państwowej telewizji pojawia się tylko jedno nazwisko – Łukaszenko. O kontrkandydatach panującego prezydenta wspomina się rzadko, chociaż jest ich trzech. Jeden z nich to Aleksander Milinkiewicz, profesor fizyki z Grodna, którego poparły wszystkie opozycyjne partie, od prawa do lewa, od konserwatystów po komunistów (oprócz Aleksandra Kazulina, byłego rektora uniwersytetu, który sam wystartował w wyborach prezydenckich). O Milinkiewiczu jeśli się mówi, to tylko źle. Każdego dnia służby bezpieczeństwa kraju wpadają na kolejny trop przestępczych działań, ujawniają groźne prowokacje i próby obalenia przez opozycję prawowitej władzy. Kiedy Milinkiewicz zwołał wiec na jednym z placów stolicy, przewodnicząca Centralnej Komisji Wyborczej nazwała to niemoralnym zachowaniem kandydata i wezwała służby specjalne OMON do interwencji.

Kandydatom pozwolono wystąpić w telewizji, dwa razy po pół godziny, bez ...