POLITYKA

Niedziela, 16 czerwca 2019

Polityka - nr 2 (2227) z dnia 2000-01-08; s. 30-31

Kraj

Joanna Podgórska

Jogin listy pisze

Czy Ryszard M. wysadziłby Jasną Górę?

Do dziewięciu miesięcy sąd przedłużył tymczasowy areszt wobec nauczyciela jogi, który w listach obrażał hierarchów Kościoła katolickiego, prokuratorów, sędziów oraz groził przeorowi Jasnej Góry. Sąd kazał umieścić go w szpitalu psychiatrycznym, gdyż zachodzi prawdopodobieństwo, że będzie obrażał nadal.

Rzecz zaczyna się i jak dotychczas kończy w Częstochowie. Tam Ryszard M., nauczyciel laya-jogi i przywódca Bractwa Zakonnego Himawanti, trafił na komisariat i – jak twierdzi – pod presją policjantów przyznał się do wysłania listu z groźbą wysadzenia w powietrze Jasnej Góry. Początkowo wydawało mu się, że może to traktować w kategoriach żartu.

„Kiedy odpytywano mnie na konto posiadania granatów i podobnych sprzętów, wyznałem panom policjantom, że granaty bardzo lubię i kupuję sobie od czasu do czasu na rynkupisze w broszurce pt. „Prześladowanie przez katolicyzm”. – Na pytanie, co z nimi robisz, stwierdziłem, że zużywam. A gdy pytano, gdzie je przechowuję, to jasno odrzekłem, iż przechowuję zwykle w lodówce. Przeszukujący lokal meldowali nawet przez telefon, że lodówka jest pusta. Po godzinie takiego sobie rozmawiania o granatach przyznałem nawet, że nie mogę się powstrzymać od kupowania granatów na rynku, bo to jeden z najsmaczniejszych owoców jakie znam”.

– Nie wiem, czy on rzeczywiście napisał ten list i&...