POLITYKA

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Polityka - nr 36 (2209) z dnia 1999-09-04; s. 16

Wydarzenia

Tomasz Gorazdowski

Johnson & Johnson

Nic tak nie przyciąga ludzi na lekkoatletyczne stadiony, jak gwiazdy i rekordy. Przed mistrzostwami świata w Sewilli wydawało się, że może być z tym kłopot. Kontuzje wyłączyły Siergieja Bubkę, Ato Boldona, Marie Jose Perec, Heike Drechslera. Do tego wpadki dopingowe Marlene Ottey, Javiera Sotomayora. Mistrzostwa w Sewilli musiały się same obronić.

Maurice Green został pierwszym zawodnikiem w historii, który podczas mistrzostw świata wygrał biegi na 100 i 200 metrów i na dodatek sztafetę 4 x 100 m. Rekordzista świata w biegu na 100 m na każdym kroku podkreśla swoją przynależność do HSI (Hudson Smith International). To nazwa grupy trenującej w Los Angeles pod okiem trenera Johna Smitha i menedżera Emmanuela Hudsona. W tej grupie obok Greena (trzy złote medale) znajdują się Inger Miller (jeden złoty, jeden srebrny!), jest również biegający w sztafecie Jon Drummond i niestartujący w Sewilli i pewnie tylko dlatego bez medalu, reprezentant Trynidadu i Tobago, Ato Boldon. Medale zdobyte przez grupę HSI (inaczej tłumaczoną jako Handling Speed Intelligently - Inteligentnie Utrzymując Szybkość) to nie tylko, jak twierdzą jej członkowie, kwestia indywidualnych umiejętności, ale również pozytywny wpływ grupy na jednostkę.

- Razem trenujemy, razem jemy, bawimy się. To jak przedłużenie rodziny - twierdzą. Czy to jest recepta na medal? Czy powstaną ponadnarodowe grupy medalistów? Zobaczymy.

Na razie gołym okiem widać, że jedna z największych gwiazd mistrzostw i światowej lekkiej atletyki Michael Johnson znakomicie obywa się ...