POLITYKA

Czwartek, 22 sierpnia 2019

Polityka - nr 49 (3139) z dnia 2017-12-06; s. 13-16

Ludzie i wydarzenia / Kraj

 J.W.

Jubilatka

Dziesięć lat działalności Telewizji Biełsat mija w ogniu walki: o pieniądze, widzów, o niezależność i wolność słowa. Prezydent Alaksandr Łukaszenka nazwał projekt „głupim i nieprzyjaznym”, co skutkowało oficjalną odmową Mińska rejestracji Biełsatu, represjami i szykanami wobec dziennikarzy oraz współpracowników. Wtargnięcia do biur, konfiskata sprzętu, rewizje, wezwania do KGB, areszty, odmowy akredytacji i wiz wjazdowych. Tak przez całą dekadę. W tym roku padł rekord: 50 dziennikarzy jest sądzonych za łamanie prawa, czyli pracę dla Biełsatu.

Telewizja Biełsat powstała na mocy umowy między TVP (która otrzymała na ten cel dotację, 16 mln zł z budżetu państwa) i Ministerstwem Spraw Zagranicznych, mając poparcie koalicji i opozycji, była projektem międzypartyjnym. Stacja nadaje po białorusku. – To nasz największy atut. Gdybyśmy przeszli na rosyjski, stalibyśmy się jednym z wielu rosyjskojęzycznych kanałów oglądanych na Białorusi – podkreśla Agnieszka Romaszewska-Guzy, dyrektor stacji od chwili powstania 10 grudnia 2007 r. Przejś...