POLITYKA

Poniedziałek, 24 czerwca 2019

Polityka - nr 41 (2726) z dnia 2009-10-10; s. 50-51

Kultura / Afisz / Na ekranie

Piotr Adamczewski

Julie i Julia

●●●●○○

Gotowanie to sztuka – powiedział (a właściwie napisał w jednej z rozpraw filozoficznych) przed ponad stu laty chiński polityk i filozof Sun Jat-sen. Ale czy przyrządzanie wołowiny po burgundzku lub omleta to także wydarzenie artystyczne? Oczywiście tak! O randze zaś tego wydarzenia decyduje wykonawca. A jeśli jest to Meryl Streep... Film Nory Ephron „Julie i Julia” będzie miał dwie kategorie entuzjastów: jedni to miłośnicy talentu Meryl Streep, która – mimo pewnych przerysowań w egzaltacji granej postaci – jest zachwycająca. Jej Julia Child – kobieta, która w połowie XX w. zmieniła obyczaje kulinarne znacznej części Amerykanów, a także jako pierwsza stała się gwiazdą telewizyjną prezentującą kuchnię francuską na ekranie – cierpi z powodu braku dziecka. Swoje spełnienie znajduje w miłości do męża dyplomaty i właśnie do kuchni francuskiej. I w tej roli zachwyci ona drugą grupę entuzjastów – smakoszy.

Jej opowieści o gotowaniu, nauka i umiejętności zdobywane w paryskiej szkole dla profesjonalnych kucharzy, wreszcie przygotowywanie francuskich dań na potrzeby książki kucharskiej – to wszystko tworzy fascynują...

●●●●●● wybitne!
●●●●●○ bardzo dobre
●●●●○○ dobre
●●●○○○ średnie
●●○○○○ słabe
●○○○○○ dno!